"Cudowna boska gra,
Każdy może stać się bogiem,
Tylko co poświęcisz?"
Mirai Nikki, czyli Notatnik Przyszłości, to krwawe anime z gatunku horror. Powstało na podstawie mangi o tym samym tytule, właśnie przez tą mangę trafiłam na anime.
Jeżeli chodzi o senyuu irytował mnie głos głównej bohaterki, Yuno Gasai.
Nie spodobał mi się również ten kawałek soundtracku który wykonała Faylan, może chodzi o jej wątpliwy angielski? Ale to już kwestia gustu, po prostu zawsze wolałam głos Yui i to dla niego oglądałam ekranizację.
Kreska, tła i animacje do samego końca trzymały swój nierówny poziom.
O ile sposób w jaki przedstawiono bohaterów początkowych był bardzo dopracowany, o tyle później dramatycznie spadł. Mniej więcej po połowie serii bohaterowie zaczęli jak króliki wyskakiwać z kapelusza. Straciłam wtedy całą przyjemność z oglądania. Porobiło ich się zbyt wiele.
Osobiście mam wielki sentyment do Yuno Gasai, uroczej psycholki. Właściwie do samego końca nie wiemy co siedzi w jej małej główce. Niby kocha Yukiteru, jednak jej zachowanie mówi co innego.
Natomiast Yukiteru nigdy mi się nie podobał. Taki płytki i jednowymiarowy.
Spodobała mi się również terorystka, Uryu Minene, zwłaszcza od chwili w której otrzymała przepaskę na oko.
Szalona kapłanka była ostatnią ciekawą postacią jaka się pojawiła.
W dalszym ciągu nie uważam tego anime za zakończone, wierzę w ovę która powinna wyjść dawno temu.
Dlatego nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat.
Na chwilę obecną anime otrzymuje 80% na skali świetności.
Moja ocena jest subiektywna, ale wydaje mi się, że w miarę sprawiedliwa.
Nie wiem co ma zamiar zrecenzować Licia, ale ja następnym razem zajmę się mangą, Shinigami Alice.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz