Dlaczego nie ma postów? Ano z tej przyczyny, że trzeba kuć, kuć kuć!
Właśnie dlatego od teraz do końca czerwca wstawiać będę recenzję raczej starych anime i mang, nie mam czasu na oglądanie~
sobota, 18 kwietnia 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
Gakkou Gurashi!
Najsłodszy z końców świata - recenzja "Gakkou Gurashi"
Jak zabawne może być szkolne życie? Cóż, jeśli jesteś jak Yuki Takeya, to może być naprawdę niesamowicie! Fenomenalne połączenie moe komedi z horrorem zombie.
Główne bohaterki znalazły się w samym centrum apokalipsy, ciekawi was jak zachowają się w obliczu zagłady? Czy będą oczekiwać na wybawienie? Pogodzą się ze śmiercią? Zaczną walczyć? A może wmówią sobie, że wszystko jest tak samo jak dawniej? A co jeśli powiem wam, że zobaczycie tu wszystkie możliwe reakcje na koniec świata? Wtedy zrobi się naprawdę ciekawie.
Trzy typowe uczennice japońskiego liceum łamią szkolny zakaz i w trakcie zajęć wchodzą na dach szkoły. Paradoksalnie właśnie to ratuje je przed okrutną śmiercią z rąk krwiożerczych zombie. Rozpoczyna się szalona walka o przeżycie, dziewczyny reagują raczej typowo. Z wyjątkiem jednej, Yuki Takeya wypiera taki obraz rzeczywistości i zachowuje się jakby wszystko wciąż było jak dawniej. Utknęła w świecie sprzed apokalipsy, jej przyjaciółki zaczynają przed nia udawać, że wszystko naprawdę jest w porządku.
Główna bohaterka na pierwszy rzut oka wygląda na normalną, może odrobinę zbyt radosną, licealistkę. Niedawno pokochała szkołę i z powodu "Klubu szkolnego życia" czuję się w niej naprawdę wspaniale. Jednak w trakcie trwania serii dowiadujemy się, że nie zawsze tak było. Przed nadejściem kataklizmu Yuki miała ostrą depresję i duże problemy z psychiką. Obecnie jest niesamowicie pozytywną osobą, emanuje z niej niezwykła energia. Jednak zachowuje się nieco dziecinnie i niepowarznie.
Równie fascynującą postacią jest Kurumi Ebisuzawa. Właściwie to ona jest moją ulubioną postacią. Niesamowicie silna, sprytna i wydająca się nie mieć zmartwień. Jej serce zostało złamane, ale ona zachowuje się jakby to się nigdy nie wydarzyło. Zgłasza się na ochotnika do najcięższych zadań. Jest jeszcze jeden powód dla którego bardzo ją polubiłam, mianowicie Kurumi posiada szpadel.
Trzecią licealistką jest Yuri Wakasa. Nosi dumny tytuł przewodniczącej "Klubu szkolnego życia". Zajmuje się logistyką (gromadzi jedzenie, elektryczność, wodę), prowadzi również lekcje. Jest bardzo zaradna i stara się być "starszą siostrą" dla wszystkich członków klubu. Bardzo się o nich troszczy i wszystkim pomaga, jednak mentalnie jest bardzo delikatna.
Nauczycielką wszystkich tych dziewczyn była siostra Megumi Sakura, potocznie nazywana "Megu-nē". Starała się im pomóc przetrwać kataklizm, jednak została zaatakowana przez zombie i stała się jednym z nich.
Kreska jest bardzo urocza, typowa dla romansideł i komedii, co bardzo kontrastuje z tematem opowieści. Generalnie mi się podoba. Sposób rysowania postaci jest dopracowany, ale i przesłodzony. Tła były rysowane komputerowo, ale jakimś cudem autorowi udało się ich nie popsuć.
Ogólnie seria wypada bardzo dobrze na tle innych tytułów. Temat wydaje się bardzo oklepany, ale sposób jego realizacji jest naprawdę nowatorski.
Polecam wszystkim, nawet jeśli nie przepadasz za zombie, warto zainteresować się tym tytułem. Sama też nie lubię zombie ani uroczych dziewczynek, ale w połączeniu wypada naprawdę ciekawie.
UWAGA: ekranizacja planowana na zimę 2014 pojawi się w sierpniu 2015 roku!
środa, 1 kwietnia 2015
Hitsugi no Chaika ~Avenging battle~
Wielki powrót księżniczki z trumną - recenzja "Hitsugi no Chaika ~Avenging battle~".
W zasadzie czy taki znow wielki? Drugi sezon nie utrzymał poziomu pierwszej części, miałam co do niego o wiele większe oczekiwania, bardzo się na nim zawiodłam.
Fabuła, podobnie jak w pierwszej części, krąży wokół tytułowej Chaiki i jej poszukiwań szczątków ojca. W dalszym ciągu podróżuje z Akari, Touru oraz Fredericą. Drużyna lorda Gillette wciąż ich ściga. Mimo rozwinięcia wątków z poprzedniej części, akcja stopniowo stawała się coraz bardziej monotonna. Ciekawymi mogę z czystym sumieniem nazwać pierwsze trzy-cztery odcinki.
Potem fabuła zrobiła się niesamowicie nużąca. Brakowało mi zwrotów akcji z pierwszej serii oraz dynamiki. Całość wygląda tak jakby pod koniec twórcą skończyła się wyobraźnia i pomysły. Podobnie było w "Blood C".
Do dobrych stron tego tytułu należy ścieżka dźwiękowa i przynajmniej częściowo utrzymany gotycki klimat.
Nad resztą naprawdę ubolewam.
Tym razem będzie tak krótko.
piątek, 27 marca 2015
Nowy wygląd strony
Wiecie, ja w ogóle z nikim się nie konsultowałam. Na pewno nie z Licią, więc czekam na swoją powolną śmierć w męczarniach. Ciekawe jaka będzie jej reakcja?
Mi osobiście bardzo się podoba. Jest strasznie uroczo i tęczowo. Takie wiosenne klimaty ^.^
Mi osobiście bardzo się podoba. Jest strasznie uroczo i tęczowo. Takie wiosenne klimaty ^.^
środa, 18 marca 2015
Junketsu no Maria
"Czarownica z piaskowca igra z boskimi siłami" - recenzja "Junketsu no Maria"
Do tej pory nie jestem w stanie pojąć jakim cudem coś takiego mogło mi się spodobać... Ale to anime po prostu piekielnie mi się podoba!
Fabuła toczy się w czasach wojny stuletniej (jeśli nie wiesz czym była, to znaczy, że jesteś za mały na to anime). Główną bohaterką jest wiedźma Maria, która nienawidzi przemocy. Nawiasem mówiąc wcale nie przeszkadza jej to w przywołaniu ogromnego smoka na samym środku pola bitwy...
Nasza młoda wiedźma zajmuje się głównie przeszkadzaniem w prowadzeniu działań wojennych, a w przerwach stara się pomagać miejscowej ludności. Między innymi przygotowuje leki dla mieszkańców pobliskiej wioski.
Pewnego dnia na zarozumiałą czarownicę spada niebiańska kara. Z nieba zstępuje sam archanioł Michał i oświadcza dziewczynie, że nie może się już więcej mieszać w sprawy ludzi. "Informuje" ją, że jeśli jeszcze raz użyje swojej magii publicznie, zostanie nabita na włócznię. Odchodzi zostawiając z Marią Ezekiel, swoją pełnomocniczkę, która ma pilnować wiedźmy i w razie złamania zakazu, wykonać na niej wyrok. Jednak jest coś jeszcze... Nie powiem wam co.
Od razu polubiłam wszystkie postaci. Nie było nawet jednej, która działałaby mi na nerwy. Pod tym wzgęlem twórcy spisali się wyjątkowo dobrze.
Moją ulubioną bohaterką jest Ezekiel. Przypadła mi do gustu w chwili, w której wypowiedziała pierwsze słowo. Ostatnio coraz bardziej zwracam uwagę na dubing, a głos Hanazawy Kany bardzo pasował do jej postaci. Z resztą Kana nie pierwszy raz wcielała się w rolę anioła, kojarzycie może Tachibanę Kanade z "Agel Beats"? Tak, to ta sama seyiuu!
Jeśli o samą Ezekiel chodzi, to jak już wcześniej pisałam, jest aniołem wysłanym przez archanioła Michała, do pilnowania Marii. Jest naprawdę nieporadna i nie potrafi jej upilnować. Z resztą, kto by potrafił? W trakcie akcji postać bardzo ładnie się rozwija, możemy obserwować zachodzące w niej zmiany.
Kolejną ciekawą postacią jej Viv. Wiedźma przybyła do Francji z Anglii, żeby zarobić na wojnie. Pobiła mnie swoim genialnym tekstem z samego początku anime: "nie myślałam, że francuski to takie cnotki niewydymki". Nie mogłam przestać się śmiać. To było po prostu genialne. Oprócz tego powoli zaczyna rozumieć postawę Marii i chyba nawet ją polubi (jestem na 8 odcinku).
Kreska przypadła mi do gustu, chociaż nie należy do najnowszych. Myślę, że spodobała mi się ze względu na swój urok i niepowtarzalny klimat jaki tworzy.
Animacje są płynne i nie ma z nimi większych problemów. Sposób poruszania się postaci bardzo przypomina mi dzieła Hayao Miyazakiego, zwłaszcza "Podniebną pocztę Kiki". W ogóle całe anime ma w sobie to "coś", co miały wszystkie dzieła pana Miyazakiego.
Muzyka dobrze dobrana. Podkreśla charakter serii, zwłaszcza opening w wykonaniu ZAQ. Spodobały mi się również inne odgłosy wykorzystane w anime. Były naprawdę realistyczne.
Ogólnie oceniam całą serię bardzo dobrze. Moim jedynym zastrzerzeniem jest sposób w jaki został ukazany kościół katolicki. Wielka Inkwizycja jest odrobinę zbyt poważną sprawą na wykorzystanie jej w komedii, nawet takiej.
Chciałabym polecić ten tytuł wszystkim otaku, naprawdę warto się z nim zapoznać.
~ Żmijka
wtorek, 3 marca 2015
Hiyokoi
Oto nadchodzi manga tak słodka i urocza, że podbije wasze serca szybciej niż zdążycie powiedzieć "kurczątko".
Poznajcie chorobliwie nieśmiałą Nishiyamę Hiyori, dziewczynę tak niezdarną i pechową, że przebija nawet mnie. Dzień przed rozpoczęciem liceum jeżdżąc na rowerze zjechała z górki prosto pod koła ciężarówki. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało i już po 6 miesiącach mogła wrócić do szkoły. Już pierwszego dnia przy przedstawianiu się przeraziła się tak bardzo, że ukryła się pod biurkiem nauczycielki.Wydaję się, że gdyby nie jej najlepsza przyjaciółka, Ritsuka Nakano, dziewczyna na wieki zamknęła by się w swoim pokoju.
Wzruszająca historia o wychodzeniu z własnej skorupy i przełamywania kolejnych ograniczeń.
Niektórych bohaterów polubiłam bardziej innych mniej, jednak wydaje mi się, że wszyscy są warci naszej uwagi. Moją absolutną faworytką jest Hiyori, jednak prawie tak samo mocno spodobała mi się postać Yuushina Hirose, wyższego od maleńkiej Nishiyamy o pół metra i siedzącego z nią w tej samej ławce. Charakter Hirose jest... ehm... dość nietypowy. Jest bardzo popularny i lubiany, ma samych przyjaciół, jednak z drugiej strony często wydaje się dość nieobecny. Może to dlatego, że ma w zwyczaju wskakiwać przez okno, nie odpisywać na sms'y, spać i jeść na lekcjach. W zasadzie nie wiem co sprawiło, że Hiyori się w nim zakochała.
Ritsuka była typową dobrą przyjaciółką, zawsze obok głównej bohaterki. Myślę, że jej postać nie została do końca rozwinięta, ale przecież to nie była jej historia. Zawsze przybiegała na ratunek i pocieszała Nishiamę, należała do gatunku ludzi, którzy zawsze potrafią znaleźć odpowiednie słowa i z klasą wybrnąć z każdej sytuacji.
Była też taka postać, której nie znosiłam. Mianowicie Kisaki Tominaga, dawna przyjaciółka Hirose. Kiedyś wyznała mu miłość, ale została odrzucona. Do tej pory go kocha i mówi o tym otwarcie, zwłaszcza Nishiyamie. Jej zachowanie było bardzo pokrętne, możliwe, że udawała, iż lubi Hiyori, ale kiedy zostawały same jej zachowanie od razu robiły się bardzo dziwne. Na przykład wiedząc, że dziewczyna bardzo lubi Yuushina, poprosiła ją o dostarczenie mu walentynkowych czekoladek. Albo powtarzała, że jeśli dalej będzie się tak zachowywać chłopak nigdy nie zwróci na nią uwagi.
Przejdźmy teraz do bardziej technicznych spraw. Kreska była urocza, dopracowana. Od razu było widać, że wykonała ją wprawna i wyćwiczona ręka. Zachowano proporcje, a postaci nie wydawały się wyidealizowane. Wszystko było naprawdę subtelne i dokładne. Widać, że Moe Yukimaru włożyła w swoją pracę bardzo dużo serca i dobrej woli.
Jeśli nawet nie jesteście fanami lekkich romansów i tak wam polecam. Ja osobiście nie trawię tego gatunku, ale w "Hiyokoi" jest coś takiego co nie pozwala nam oderwać się od opowieści aż do ostatniej strony. O wiele bardziej warto przeczytać ją niż "Zmierzch".
Ghost Hunt
Ta recenzja jest nieskończonym dziełem naszej byłej recenzentki, ale ponieważ ją dziś znalazłam postanowiłam wrzucić/
DOŁĄCZ DO NAS I PISZ WŁASNE RECENZJE!
Polowanie na duchy
Ghost Hunt - pierwsze anime horror z jakim miałam do czynienia.*Hellsingu nie liczyłam* Anime powstało w roku 2006 i powiem szczerze, że jak na tamten czas to, to bardzo dobrze wyszło.
Fabuła anime opowiada o licealistce Mai Taniyame, której hobby jest wywoływanie duchów. Akcja anime rozpoczyna się, gdy główna bohaterka razem z przyjaciółkami odprawia właśnie taki rytuał. Spotyka wtedy siedemnastoletniego, dosyć narcystycznego Kazuyę Shibuya, który tak jak ona uwielbia duchy. Mai słyszy plotkę o starym budynku szkolnym i postanawia sprawdzić czy jest prawdziwa. Spacerując po szkole znajduje ustawioną w jednym z pomieszczeń kamerę. Poruszając się nieuważnie miedzy regałami, omal nie zostaje przywalona przez jeden z nich. Od niebezpiecznej sytuacji ratuje ją nieznajomy mężczyzna, który jednak sam odnosi obrażenia. Po lekcjach w szkole Mai ponownie spotyka Kazuyę, a on tłumaczy jej, że osoba, która ją uratowała jest jego asystentem, a on sam łowcą duchów. Shibuya mówi, że musi jej pomóc w zamian za zniszczenie jego kamery oraz zranienie asystenta. Mai się zgadza i tak rozpoczyna się jej przygoda.
Można powiedzieć, że Anime dzieli się na części. W kolejnych częściach bohaterka przeżywa inne przygody z duchami. Osobiście najbardziej podobała mi się część "Labirynt skąpany we krwi". Powiem również, że prawie wszystkie odcinki trzymają w dużym napięciu.
sobota, 21 lutego 2015
Idol M@ster
Wiem, znowu mi się nie chciało pisać ;-;
To również jest jedna z moich ulubionych serii, też głównym motywem jest spełnianie marzeń i moc przyjaźni (boże, to brzmi źle, widzisz i nie grzmisz). Ogólnie, to przez tą serię praktycznie skończyłam z anime akcji. Przerzuciłam się na uroczość.
Seria ma około 25 odcinków, z czego, żeby być szczerą, to podczas oglądania kilku się nudziłam. Ale dla tych niesamowitych momentów się wybaczy.
No, gdyby to anime było słabe pod względem muzyki, to chyba straciłoby rację bytu, prawda? Oglądałam to dobre kilka miesięcy temu i nadal niektóre piosenki chodzą mi po głowie. Jednak na każdą postać przypadał osobny ending. Osobiście nic do tego nie mam, ale niektóre mi się nie podobały. Głównie te, które opisywały postaci, których nie lubię, to ma sens...
Mówiłam już, że wolę przesłodzoną i uproszczoną kreskę niż przekombinowaną, prawda? No więc wiecie, co o tym sądzę. Oczywiście, jak to w anime o dziewczynkach bywa, włosy są szalone i przebywają wszędzie naraz, ale nie jestem osobą, która ogląda anime dla kreski i nie razi mnie brak płynności ruchów (co skutkuje nie zwracaniem na nią uwagi), gomen'nasai minna.
Podczas oglądania całej serii cierpiałam na niedosyt mężczyzn i romansu. Mianowicie - był jeden, w którym prawie wszystkie idolki (a było ich 13 bodajże) się podkochiwały. No dobra, był tam konkurencyjny męski zespół, ale niezbyt... Wyeksponowany.
W projekcie idolkowym (tak na marginesie - to jestem za wprowadzeniem tego i kilku innych rzeczy do Polski) uczestniczyło kilkanaście dziewczyn, których imiona mam czelność pozostawić wybrakowane, ponieważ nie znam ich na pamięć, a jestem zmęczona. Makoto (moja ulubienica), Miki, Takane, Yayoi, Haruka, Azusa, Chihaya, Iori, Hibiki, bliźniaczki Ami i Mami oraz Yukiho. Każda z nich prezentuje inną osobowość, z którą można się utożsamić. Chętnie rozpisałabym się na ten temat, ale to by Was zanudziło (jeśli jednak chcecie, to napiszcie w komentarzu).
Bez przesady, o seria o idolkach, chyba wiadomo, o czym to będzie, prawda? Tak na początku myślałam, jednak się niesamowicie pomyliłam. Zaczyna się mocno typowo i zaskakuje jedynie sporą liczbą odcinków. Jednak z czasem wszystko się rozkręca i przemienia w historię o uczuciach dorastających dziewczyn, które są pod ciągłą presją popularności. Oczywiście spełnianie marzeń też tam jest, nawet na pierwszym planie. Ale żeby nie spoilerować, to ostatnie odcinki wycisnęły z takiego kamienia jak ja kilka łez.
Cała seria jest przeznaczona dla dziewczyn, co jest zrozumiałe. Jednak jeśli jakiś przedstawiciel płci brzydkiej nie wie, co zrobić by uszczęśliwić swoją dziewczynę, to może się spokojnie poradzić, jest tam tyle różnych charakterów, że na pewno coś znajdzie. Nawet powstała IdolM@sterowa gra randkowa, jednak jak już powszechnie wiadomo, w Polsce takowych nie publikują.
Zdecydowanie polecam każdemu. Aktualnie jest emitowane coś na kształt drugiego sezonu (IdolM@ster Cinderella Girls), jednak obejrzałam jeden odcinek (bo tyle tego w internetach) i stwierdziłam, że zapowiada się dużo gorzej od pierwowzoru.
Shimai-sama poleca!
Licia~
sobota, 7 lutego 2015
C^3 : CubexCursedxCurious
"C do sześcianu: kostka, przeklęta, ciekawa"
Anime może i nie jest najświeższe, ale ja obejrzałam je dopiero jakiś tydzień temu. Z początku do całej serii podeszłam bardzo sceptycznie, ale kiedy tylko usłyszałam głos Yukari Tamury (podkładała głos Rice Furude w Higurashi, tu Fear) stwierdziłam, że jest to coś dla mnie.
Akcja rozpoczyna się kiedy do Haruakiego Yachiego przychodzi tajemnicza przesyłka. Chłopak nie wie co z nią zrobić, więc zamyka ją w piwnicy. W nocy budzą go dziwne odgłosy dochodzące z kuchni. Znajduje w niej nagą dziewczynę zajadającą wafle ryżowe. Fear okazuję się być worse, przeklętym narzędziem służącym do mordowania. Od tej pory Haruaki zaczyna jej pomagać zdjąć klątwę.
Bohaterami serii są uczniowie prywatnego liceum i przeklęte narzędzia.
Mamy tu na przykład wspomnianą wcześniej Kubrick Fear, czyli sześcian strachu. Jest ona narzędziem stworzonym przez Wielką Inkwizycję do walki z heretykami. Jej klątwa polega na nieustannym pragnieniu słuchania wrzasków swoich ofiar. Oprócz tego Fear jest uroczą, płaską deską. Jej charakter jest bardzo wybuchowy i może zmienić się z minuty na minutę.
Głównym bohaterem jest Haruaki Yachi, uczeń liceum zajmujący się ściąganiem klątw z worse. Jego specjalną właściwością jest odporność na klątwy. Wydał mi się bardzo płaski i słabo opisany.
Następną postacią jest Muramasa Konoha. Przeklęta katana, której klątwa polega na zmuszaniu swojego właściciela do walki. Wydaję się być przyjazną dziewczyną, jednak Fear jej nie lubi, prawdopodobnie dlatego, że Konoha zakochała się w Yachim.
Ostatnią postacią jaką można opisać bez zdradzania fabuły jest Ueno Kirika. Na pierwszy rzut oka typowa tsundere, jednak to nie do końca prawda. Oprócz tego Kirika skrywa pewną tajemnicę...
Openingi i endingi były naprawdę dopracowane. Tradycyjna japońska melodia w połączeniu z elektrycznym brzmieniem naprawdę wpada w ucho. Słowa są bardzo wzruszające i piękne.
Kreska przesłodzona, według mnie nie pasuję do tej serii, ale ogólne miła dla oka. Animacja płynna, co jest ważne zwłaszcza w scenach walki.
Moja ogólna ocena serii: 9/10.
Serdecznie polecam fanom takich serii jak: "Date A Live", "Trinity Seven", "No game, no life" i "Higurashi no Naku Koro Ni".
Trinity Seven
"Trinity Seven" - a co byś zrobił gdyby twoja kuzynka okazała się Władcą Demonów?
"Trinity Seven" należy do niewielu anime, które są tym czym wydają się być. Jest to zwykła komedia, pełna podtekstów, słodkich dziewczynek, latających spódnic i innych oznak ecchi i haremówki. "Humor" tej serii balansuje na granicy dobrego smaku i kilka razy naprawdę ją przekracza.
Mamy tu chłopaka, Aratę, który wywołał tak zwane zjawisko rozpadu i przez przypadek zrównał całe miasto z ziemią. Przez jakiś czas żył w iluzji stworzonej przez kodeks Astylii, bardzo potężną magiczną księge. Jednak pewnego dnia zdał sobie sprawę z fałszywości świata w jakim się znalazł. Na jego drodze staje Lilith, 16 letni mag i nauczycielka w bibilijnej akademii. Stawia przed nim ultimatum, albo oddasz księge, albo cię zamorduję. O dziwo Arata wybiera trzecią opcję, chcecie się przekonać jaką? Tego już musicie dowiedzieć się sami oglądając "Trinity Seven".
Jak to w haremówkach często bywa mamy tu niesamowite nagromadzenie żeńskich postaci.
Osobiście najbardziej spodobała mi się Levi, mag-ninja. W jej postaci urzekł mnie głos. Levi wymawia większość słów w bardzo uroczy sposób z charakterystycznym syczeniem. Do tego świetnie włada kataną i wszelkiego rodzaju bronią białą.
Główny bohater na całe szczęście nie okazał się ciapą. Oprócz tego jest typowym chłopcem z haremówki. Jego głównym celem jest dotknięcie piersi wszystkich dziewczyn jakie w anime wystąpiły.
Ciekawą postacią jest również Kodeks Astylii, niesamowicie potężna księga magiczna. Zwykle objawia się ona jako mała, wredna dziewczynka.
Kreska jest ogólnie akceptowalna. Ruchy postaci płynne. Jedyną rzeczą jaka mi nie pasuje jest sposób wykonania tła. Niektórym taki typ bardzo się podoba, jednak mi nie przypadł do gustu.
Opening bardzo przyjemny i wpadający w ucho, ma w sobie nawet przekaz. Endingów była masa i żaden, ale to żaden nie ma w sobie żadnych wartości artystycznych.
Ogólna ocena anime: 8/9. Polecam faną lekkich serii typu "Date A Live".
Impreza otwarta :)
Piszcie do nas, na pewno wam odpiszemy ^.^
Miejmy nadzieję, że nasza imprezka nie zakończy się tak jak ostatnia:
Miejmy nadzieję, że nasza imprezka nie zakończy się tak jak ostatnia:
Więc bawmy się:
poniedziałek, 2 lutego 2015
Impreza ;P
Oficjalnie ogłaszam, że w tą sobotę, 07.02 odbędzie się na naszym blogu impreza, tak, z okazji reaktywacji. Kto pamięta naszą pierwszą imprezę, ten wie, czego się spodziewać, więc ludzie o słabych nerwach niech lepiej nie wchodzą tego dnia o 15 bądź 16 na bloga, a osoby aspirujące na stanowisko recenzenta niech zobaczą, co się dzieje, jak jest się z nami bliżej
Ale ogólnie, to impreza jest dla recenzentów i (chyba) osób aspirujących i ogólnie osób, które znamy. Z góry mówię - Sara nie ma wstępu.
Ale ogólnie, to impreza jest dla recenzentów i (chyba) osób aspirujących i ogólnie osób, które znamy. Z góry mówię - Sara nie ma wstępu.
~ Licia jako pośredniczka nas obu
Magi the Labyrinth/Kingdom of Magic
Dobra, takie dwa oświadczenia od Lici.
# 1 - Niech będzie, żeby nie tylko Kura-chan nie reanimowała naszego bloga, to i ja coś napiszę
# 2 - Aktualnie nie spodziewajcie się negatywnych recenzji, bo mam zamiar pisać tylko o moich ulubionych seriach.
# 1 - Niech będzie, żeby nie tylko Kura-chan nie reanimowała naszego bloga, to i ja coś napiszę
# 2 - Aktualnie nie spodziewajcie się negatywnych recenzji, bo mam zamiar pisać tylko o moich ulubionych seriach.
" Magi the Labyrinth/Kingdom of Magic" - ulubiona seria # 1 (TAK, polubiłam hasztagi)
Opisuję ogólnikowo dwie serie, z racji tego, że niezbyt się różnią. Chyba Wam to nie przeszkadza? NIE, NIE PRZESZKADZA WAM.
Opisuję ogólnikowo dwie serie, z racji tego, że niezbyt się różnią. Chyba Wam to nie przeszkadza? NIE, NIE PRZESZKADZA WAM.
Kiedy oglądałam to drugi raz, zorientowałam się, co mi się w tym anime tak podoba. JA'FAR. Nie no, taki suchar. Po prostu lubię stosunki międzyludzkie w anime, a tych jest tu od groma i jeszcze trochę. Jest to bardzo fajna seria, która przez 20 na 25 odcinków sezonu traktuje o przyjaźni. Może niektórzy tego nie lubią, ale mi to jak najbardziej odpowiada.
Nie zachwyciła mnie muzyka. Aczkolwiek nic do niej nie mam. Czasami chodzi mi po głowie najbardziej urocza piosenka świata "Yubi Bouenkyo" (czy jak to się tam pisze), ale nic poza tym. W tym temacie raczej nie mam, sami oceniajcie.
Dobra, poddaję się. Ja słucham openingów i endingów tylko 2 razy. Na początku i na końcu.
Świetną kreską to ta seria raczej nie grzeszy, aczkolwiek muszę przyznać, że w mandze jest prawie że identyczna (Tak, czytam mangę po angielsku, bo mi Kura nie chce przetłumaczyć). Jedyną różnicą jest to, że w mandze wszystko było bardziej... Psychiczne. Zwłaszcza Aladdin. W anime wszystko jest bardziej urocze. I u mangowego Alibaby ten "róg jednorożca" nie wygląda aż tak bardzo na "róg jednorożca". Ale zwracam honor, wolę taką kreskę niż te przekombinowane czarne krechy na całej twarzy.
Nah, mój ulubiony dział. Bohaterowie~
Osobiście do moich ulubieńców zaliczają się Ja'far (mój, nie oddam), Aladdin i Ren Kouha. Ogólnie, to uważam bohaterów za najlepszy element całej tej serii. Są bardzo przyjemne, a wśród tych wyolbrzymień można dostrzec swoje własne cechy charakteru. Jak się na nich patrzy to aż się morda cieszy, a jeśli się jest aż tak zakochanym w serii jak ja, to może nawet motyle w brzuchu latają
Nie zachwyciła mnie muzyka. Aczkolwiek nic do niej nie mam. Czasami chodzi mi po głowie najbardziej urocza piosenka świata "Yubi Bouenkyo" (czy jak to się tam pisze), ale nic poza tym. W tym temacie raczej nie mam, sami oceniajcie.
Dobra, poddaję się. Ja słucham openingów i endingów tylko 2 razy. Na początku i na końcu.
Świetną kreską to ta seria raczej nie grzeszy, aczkolwiek muszę przyznać, że w mandze jest prawie że identyczna (Tak, czytam mangę po angielsku, bo mi Kura nie chce przetłumaczyć). Jedyną różnicą jest to, że w mandze wszystko było bardziej... Psychiczne. Zwłaszcza Aladdin. W anime wszystko jest bardziej urocze. I u mangowego Alibaby ten "róg jednorożca" nie wygląda aż tak bardzo na "róg jednorożca". Ale zwracam honor, wolę taką kreskę niż te przekombinowane czarne krechy na całej twarzy.
Nah, mój ulubiony dział. Bohaterowie~
Osobiście do moich ulubieńców zaliczają się Ja'far (mój, nie oddam), Aladdin i Ren Kouha. Ogólnie, to uważam bohaterów za najlepszy element całej tej serii. Są bardzo przyjemne, a wśród tych wyolbrzymień można dostrzec swoje własne cechy charakteru. Jak się na nich patrzy to aż się morda cieszy, a jeśli się jest aż tak zakochanym w serii jak ja, to może nawet motyle w brzuchu latają
Cała seria kręci się wokół małego podróżnika i Magiego - Aladdina. Na swojej drodze spotyka Alibabę i Morgianę, którzy z czasem zostają jego najlepszymi przyjaciółmi. Młody Magi chce sprawić, by Alibaba został królem, ale pragnie również zrozumieć siebie i swoją rolę w świecie. No, mają po drodze wiele ciekawych perypetii, nawiązują przyjaźnie, walczą, zostają zdradzani i tak dalej i tak dalej. Nie będę dalej pisać, bo będą spoilery.
Cała seria, jak na swoją cukierkowatość porusza poważne tematy, takie jak niewolnictwo, głód, tragedie związane ze zmianą waluty, wojna i tym podobne. Ja tą serię kocham i szczerze polecam, a zwłaszcza drugi sezon. Jeśli moja recenzja sprawiła, że chcecie to obejrzeć, to zróbcie to i PRZETRWAJCIE DO KOŃCA. Moja koleżanka tak miała, najpierw tego nie znosiła, bo cukierkowe, nudne i tak dalej, a miesiąc później dostałam wiadomość - "Boże, ale to jest fajne".
Cała seria, jak na swoją cukierkowatość porusza poważne tematy, takie jak niewolnictwo, głód, tragedie związane ze zmianą waluty, wojna i tym podobne. Ja tą serię kocham i szczerze polecam, a zwłaszcza drugi sezon. Jeśli moja recenzja sprawiła, że chcecie to obejrzeć, to zróbcie to i PRZETRWAJCIE DO KOŃCA. Moja koleżanka tak miała, najpierw tego nie znosiła, bo cukierkowe, nudne i tak dalej, a miesiąc później dostałam wiadomość - "Boże, ale to jest fajne".
Zdecydowanie polecam~
Licia~
Nabór~
Z tej strony wasza ulubiona redaktor naczelna-bezczelna, Żmijka-dono (awansowałam się na mistrza, to jest moc admina). Piszę do was w bardzo, bardzo, bardzo ważnej sprawie!
Nasza strona bardzo długo była martwa, dlatego potrzebne nam są rączki do pomocy przy pisaniu recenzji. Uważasz, że nie potrafisz? Hej, jesteś otaku czy nie?! Przyjmiemy wszystko co potrafi wklejać obrazki i posługiwać się klawiaturą.
Więcej informacji w dziale nabór oraz u mnie.
Tak, robię to za plecami Lici~ tak, jestem zła.
Nasza strona bardzo długo była martwa, dlatego potrzebne nam są rączki do pomocy przy pisaniu recenzji. Uważasz, że nie potrafisz? Hej, jesteś otaku czy nie?! Przyjmiemy wszystko co potrafi wklejać obrazki i posługiwać się klawiaturą.
Więcej informacji w dziale nabór oraz u mnie.
Tak, robię to za plecami Lici~ tak, jestem zła.
sobota, 31 stycznia 2015
Baba-yaga
"Baba-yaga" - nawet nie wiesz jak blisko jest obłęd...
Bardzo klimatyczna opowieść o odrzuceniu, samotności i okrucieństwie tego świata. Narracja jest prowadzona bardzo chaotycznie, ale w dalszym ciągu jest moją ulubioną historią.
Fabuła obraca się wokoło małej dziewczynki, Inuomaru, która nie ufa dorosłym ani starszym od siebie. Jej jedyną przyjaciółką jest Mizorogi, która tak naprawdę nie jest jej przyjaciółką. Inumaru wszędzie za nią chodzi, podgląda ją w domu, potrafi wymienić nawet wszystkie potrawy jakie Mizorogi zjadła danego dnia. Dziewczyna jest starsza od Inumaru, mimo to boi się jej.
Akcja rozpoczyna się podczas wycieczki klubu dla dzieci do tak zwanego "Lasu Baby-yagi". Główna bohaterka oddziela się od grupy i spotyka prawdziwą Babę-yagę. Udaje jej się uciec, ale kiedy opowiada innym o wszystkim co ją spotkało nikt prócz Mizorogi jej nie wierzy. Od tej pory dzieci zaczynają przezywać ją Usomaru (aluzja do imienia, Uso=kłamstwo, maru=kulka) i przestają ją lubić.
Po kilku latach dzieci z obozu spotykają się znów i zaczynają zastanawiać się nad tym co wydarzyło się wtedy naprawdę.
Szkoda tylko, że jak na razie powstały tylko cztery rozdziały, ale nawet mając do dyspozycji te kilka rozdziałów uważam "Baba-yagę" za najlepszą mangę jaką w życiu czytałam.
Rysunki są piękne, postaci dopracowane. Oby tak dalej.
wtorek, 27 stycznia 2015
School Days
"School Days" - czyli na wszelki wypadek nie zakochuj się...
W czasie przerwy świątecznej nudziło mi się jeszcze bardziej niż zwykle, więc postanowiłam dla odmiany przeczytać coś lekkiego. Tak w moje łapki wpadła na pozór cukierkowa manga, "School Days". Nawet nie wiecie jak bardzo się pomyliłam.
Akcja zaczyna się zwykłego, szkolnego dnia. Makoto Itou, zwyczajny licealista, wsiada do pociągu. Dzień zapowiada się zwyczajnie, ale chłopak zauważa dziewczynę w mundurku swojej szkoły. Jak się później dowiaduje, jest nią niesamowicie piękna i nieśmiała Kotonoha Katsura. Makoto zakochuje się w niej i z pomocą swojej przyjaciółki, Sekai Saionji, umawia się z nią na randkę.
Fabuła z początku jest bardzo podobna do wszystkich romansideł, ale później okazuję się, że Sekai zakochała się w Makoto i bynajmniej nie przeszkadza jej związek chłopaka z Kotonohą. Chłopak spotyka się z obiema dziewczynami w tym samym czasie, mimo że czuje wyrzuty sumienia. Pod koniec uświadamia sobie, że kocha tylko Katsurę, ale...
No właśnie jest jedno małe "ale" okazujące się później naprawdę wielkim bum. Nie chcę wam psuć zabawy, więc niczego więcej nie powiem. Takiego zakończenia naprawdę się nie spodziewałam.
Jak już pisałam na początku kreska jest bardzo cukierkowa i nie w moim stylu. W niektórych momentach wydała mi się nieudolna, ale każdy woli inny sposób rysowania postaci.
Myślę, że na razie z tym was zostawię, ech, wypadłam z wprawy, jeśli o recenzje chodzi...
sobota, 24 stycznia 2015
Wracamy!
Po naprawdę bardzo długim okresie nieobecności, niebytności i ogólnej stagnacji nasza strona postara się wrócić do życia. Do tego przyda nam się wszelaka pomoc.
Módlcie się za nas by nas lenistwo nie pochłonęło po raz kolejny!
Módlcie się za nas by nas lenistwo nie pochłonęło po raz kolejny!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





