Wiem, znowu mi się nie chciało pisać ;-;
To również jest jedna z moich ulubionych serii, też głównym motywem jest spełnianie marzeń i moc przyjaźni (boże, to brzmi źle, widzisz i nie grzmisz). Ogólnie, to przez tą serię praktycznie skończyłam z anime akcji. Przerzuciłam się na uroczość.
Seria ma około 25 odcinków, z czego, żeby być szczerą, to podczas oglądania kilku się nudziłam. Ale dla tych niesamowitych momentów się wybaczy.
No, gdyby to anime było słabe pod względem muzyki, to chyba straciłoby rację bytu, prawda? Oglądałam to dobre kilka miesięcy temu i nadal niektóre piosenki chodzą mi po głowie. Jednak na każdą postać przypadał osobny ending. Osobiście nic do tego nie mam, ale niektóre mi się nie podobały. Głównie te, które opisywały postaci, których nie lubię, to ma sens...
Mówiłam już, że wolę przesłodzoną i uproszczoną kreskę niż przekombinowaną, prawda? No więc wiecie, co o tym sądzę. Oczywiście, jak to w anime o dziewczynkach bywa, włosy są szalone i przebywają wszędzie naraz, ale nie jestem osobą, która ogląda anime dla kreski i nie razi mnie brak płynności ruchów (co skutkuje nie zwracaniem na nią uwagi), gomen'nasai minna.
Podczas oglądania całej serii cierpiałam na niedosyt mężczyzn i romansu. Mianowicie - był jeden, w którym prawie wszystkie idolki (a było ich 13 bodajże) się podkochiwały. No dobra, był tam konkurencyjny męski zespół, ale niezbyt... Wyeksponowany.
W projekcie idolkowym (tak na marginesie - to jestem za wprowadzeniem tego i kilku innych rzeczy do Polski) uczestniczyło kilkanaście dziewczyn, których imiona mam czelność pozostawić wybrakowane, ponieważ nie znam ich na pamięć, a jestem zmęczona. Makoto (moja ulubienica), Miki, Takane, Yayoi, Haruka, Azusa, Chihaya, Iori, Hibiki, bliźniaczki Ami i Mami oraz Yukiho. Każda z nich prezentuje inną osobowość, z którą można się utożsamić. Chętnie rozpisałabym się na ten temat, ale to by Was zanudziło (jeśli jednak chcecie, to napiszcie w komentarzu).
Bez przesady, o seria o idolkach, chyba wiadomo, o czym to będzie, prawda? Tak na początku myślałam, jednak się niesamowicie pomyliłam. Zaczyna się mocno typowo i zaskakuje jedynie sporą liczbą odcinków. Jednak z czasem wszystko się rozkręca i przemienia w historię o uczuciach dorastających dziewczyn, które są pod ciągłą presją popularności. Oczywiście spełnianie marzeń też tam jest, nawet na pierwszym planie. Ale żeby nie spoilerować, to ostatnie odcinki wycisnęły z takiego kamienia jak ja kilka łez.
Cała seria jest przeznaczona dla dziewczyn, co jest zrozumiałe. Jednak jeśli jakiś przedstawiciel płci brzydkiej nie wie, co zrobić by uszczęśliwić swoją dziewczynę, to może się spokojnie poradzić, jest tam tyle różnych charakterów, że na pewno coś znajdzie. Nawet powstała IdolM@sterowa gra randkowa, jednak jak już powszechnie wiadomo, w Polsce takowych nie publikują.
Zdecydowanie polecam każdemu. Aktualnie jest emitowane coś na kształt drugiego sezonu (IdolM@ster Cinderella Girls), jednak obejrzałam jeden odcinek (bo tyle tego w internetach) i stwierdziłam, że zapowiada się dużo gorzej od pierwowzoru.
Shimai-sama poleca!
Licia~




