sobota, 21 lutego 2015

Idol M@ster


  Wiem, znowu mi się nie chciało pisać ;-;
  To również jest jedna z moich ulubionych serii, też głównym motywem jest spełnianie marzeń i moc przyjaźni (boże, to brzmi źle, widzisz i nie grzmisz). Ogólnie, to przez tą serię praktycznie skończyłam z anime akcji. Przerzuciłam się na uroczość.
   Seria ma około 25 odcinków, z czego, żeby być szczerą, to podczas oglądania kilku się nudziłam. Ale dla tych niesamowitych momentów się wybaczy.

  No, gdyby to anime było słabe pod względem muzyki, to chyba straciłoby rację bytu, prawda? Oglądałam to dobre kilka miesięcy temu i nadal niektóre piosenki chodzą mi po głowie. Jednak na każdą postać przypadał osobny ending. Osobiście nic do tego nie mam, ale niektóre mi się nie podobały. Głównie te, które opisywały postaci, których nie lubię, to ma sens...
   Mówiłam już, że wolę przesłodzoną i uproszczoną kreskę niż przekombinowaną, prawda? No więc wiecie, co o tym sądzę. Oczywiście, jak to w anime o dziewczynkach bywa, włosy są szalone i przebywają wszędzie naraz, ale nie jestem osobą, która ogląda anime dla kreski i nie razi mnie brak płynności ruchów (co skutkuje nie zwracaniem na nią uwagi), gomen'nasai minna.

   Podczas oglądania całej serii cierpiałam na niedosyt mężczyzn i romansu. Mianowicie - był jeden, w którym prawie wszystkie idolki (a było ich 13 bodajże) się podkochiwały. No dobra, był tam konkurencyjny męski zespół, ale niezbyt... Wyeksponowany.
   W projekcie idolkowym (tak na marginesie - to jestem za wprowadzeniem tego i kilku innych rzeczy do Polski) uczestniczyło kilkanaście dziewczyn, których imiona mam czelność pozostawić wybrakowane, ponieważ nie znam ich na pamięć, a jestem zmęczona. Makoto (moja ulubienica), Miki, Takane, Yayoi, Haruka, Azusa, Chihaya, Iori, Hibiki, bliźniaczki Ami i Mami oraz Yukiho. Każda z nich prezentuje inną osobowość, z którą można się utożsamić. Chętnie rozpisałabym się na ten temat, ale to by Was zanudziło (jeśli jednak chcecie, to napiszcie w komentarzu).

   Bez przesady, o seria o idolkach, chyba wiadomo, o czym to będzie, prawda? Tak na początku myślałam, jednak się niesamowicie pomyliłam. Zaczyna się mocno typowo i zaskakuje jedynie sporą liczbą odcinków. Jednak z czasem wszystko się rozkręca i przemienia w historię o uczuciach dorastających dziewczyn, które są pod ciągłą presją popularności. Oczywiście spełnianie marzeń też tam jest, nawet na pierwszym planie. Ale żeby nie spoilerować, to ostatnie odcinki wycisnęły z takiego kamienia jak ja kilka łez.

   Cała seria jest przeznaczona dla dziewczyn, co jest zrozumiałe. Jednak jeśli jakiś przedstawiciel płci brzydkiej nie wie, co zrobić by uszczęśliwić swoją dziewczynę, to może się spokojnie poradzić, jest tam tyle różnych charakterów, że na pewno coś znajdzie. Nawet powstała IdolM@sterowa gra randkowa, jednak jak już powszechnie wiadomo, w Polsce takowych nie publikują.
   Zdecydowanie polecam każdemu. Aktualnie jest emitowane coś na kształt drugiego sezonu (IdolM@ster Cinderella Girls), jednak obejrzałam jeden odcinek (bo tyle tego w internetach) i stwierdziłam, że zapowiada się dużo gorzej od pierwowzoru.
   Shimai-sama poleca!

Licia~

sobota, 7 lutego 2015

C^3 : CubexCursedxCurious

"C do sześcianu: kostka, przeklęta, ciekawa"

Anime może i nie jest najświeższe, ale ja obejrzałam je dopiero jakiś tydzień temu. Z początku do całej serii podeszłam bardzo sceptycznie, ale kiedy tylko usłyszałam głos Yukari Tamury (podkładała głos Rice Furude w Higurashi, tu Fear) stwierdziłam, że jest to coś dla mnie.

Akcja rozpoczyna się kiedy do Haruakiego Yachiego przychodzi tajemnicza przesyłka. Chłopak nie wie co z nią zrobić, więc zamyka ją w piwnicy. W nocy budzą go dziwne odgłosy dochodzące z kuchni. Znajduje w niej nagą dziewczynę zajadającą wafle ryżowe. Fear okazuję się być worse, przeklętym narzędziem służącym do mordowania. Od tej pory Haruaki zaczyna jej pomagać zdjąć klątwę.

Bohaterami serii są uczniowie prywatnego liceum i przeklęte narzędzia.
Mamy tu na przykład wspomnianą wcześniej Kubrick Fear, czyli sześcian strachu. Jest ona narzędziem stworzonym przez Wielką Inkwizycję do walki z heretykami. Jej klątwa polega na nieustannym pragnieniu słuchania wrzasków swoich ofiar. Oprócz tego Fear jest uroczą, płaską deską. Jej charakter jest bardzo wybuchowy i może zmienić się z minuty na minutę.
Głównym bohaterem jest Haruaki Yachi, uczeń liceum zajmujący się ściąganiem klątw z worse. Jego specjalną właściwością jest odporność na klątwy. Wydał mi się bardzo płaski i słabo opisany.
Następną postacią jest Muramasa Konoha. Przeklęta katana, której klątwa polega na zmuszaniu swojego właściciela do walki. Wydaję się być przyjazną dziewczyną, jednak Fear jej nie lubi, prawdopodobnie dlatego, że Konoha zakochała się w Yachim.
Ostatnią postacią jaką można opisać bez zdradzania fabuły jest Ueno Kirika. Na pierwszy rzut oka typowa tsundere, jednak to nie do końca prawda. Oprócz tego Kirika skrywa pewną tajemnicę...

Openingi i endingi były naprawdę dopracowane. Tradycyjna japońska melodia w połączeniu z elektrycznym brzmieniem naprawdę wpada w ucho. Słowa są bardzo wzruszające i piękne.
Kreska przesłodzona, według mnie nie pasuję do tej serii, ale ogólne miła dla oka. Animacja płynna, co jest ważne  zwłaszcza w scenach walki.

Moja ogólna ocena serii: 9/10.
Serdecznie polecam fanom takich serii jak: "Date A Live", "Trinity Seven", "No game, no life" i "Higurashi no Naku Koro Ni".

Trinity Seven


"Trinity Seven" - a co byś zrobił gdyby twoja kuzynka okazała się Władcą Demonów?

"Trinity Seven" należy do niewielu anime, które są tym czym wydają się być. Jest to zwykła komedia, pełna podtekstów, słodkich dziewczynek, latających spódnic i innych oznak ecchi i haremówki. "Humor" tej serii balansuje na granicy dobrego smaku i kilka razy naprawdę ją przekracza.

 Mamy tu chłopaka, Aratę, który wywołał tak zwane zjawisko rozpadu i przez przypadek zrównał całe miasto z ziemią. Przez jakiś czas żył w iluzji stworzonej przez kodeks Astylii, bardzo potężną magiczną księge. Jednak pewnego dnia zdał sobie sprawę z fałszywości świata w jakim się znalazł. Na jego drodze staje Lilith, 16 letni mag i nauczycielka w bibilijnej akademii. Stawia przed nim ultimatum, albo oddasz księge, albo cię zamorduję. O dziwo Arata wybiera trzecią opcję, chcecie się przekonać jaką? Tego już musicie dowiedzieć się sami oglądając "Trinity Seven".

Jak to w haremówkach często bywa mamy tu niesamowite nagromadzenie żeńskich postaci.
Osobiście najbardziej spodobała mi się Levi, mag-ninja. W jej postaci urzekł mnie głos. Levi wymawia większość słów w bardzo uroczy sposób z charakterystycznym syczeniem. Do tego świetnie włada kataną i wszelkiego rodzaju bronią białą.
Główny bohater na całe szczęście nie okazał się ciapą. Oprócz tego jest typowym chłopcem z haremówki. Jego głównym celem jest dotknięcie piersi wszystkich dziewczyn jakie w anime wystąpiły.
Ciekawą postacią jest również Kodeks Astylii, niesamowicie potężna księga magiczna. Zwykle objawia się ona jako mała, wredna dziewczynka.

Kreska jest ogólnie akceptowalna. Ruchy postaci płynne. Jedyną rzeczą jaka mi nie pasuje jest sposób wykonania tła. Niektórym taki typ bardzo się podoba, jednak mi nie przypadł do gustu.
Opening bardzo przyjemny i wpadający w ucho, ma w sobie nawet przekaz. Endingów była masa i żaden, ale to żaden nie ma w sobie żadnych wartości artystycznych.

Ogólna ocena anime: 8/9. Polecam faną lekkich serii typu "Date A Live".

Impreza otwarta :)

Piszcie do nas, na pewno wam odpiszemy ^.^


Miejmy nadzieję, że nasza imprezka nie zakończy się tak jak ostatnia:


Więc bawmy się:

 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Impreza ;P

  
Oficjalnie ogłaszam, że w tą sobotę, 07.02 odbędzie się na naszym blogu impreza, tak, z okazji reaktywacji. Kto pamięta naszą pierwszą imprezę, ten wie, czego się spodziewać, więc ludzie o słabych nerwach niech lepiej nie wchodzą tego dnia o 15 bądź 16 na bloga, a osoby aspirujące na stanowisko recenzenta niech zobaczą, co się dzieje, jak jest się z nami bliżej
Ale ogólnie, to impreza jest dla recenzentów i (chyba) osób aspirujących i ogólnie osób, które znamy. Z góry mówię - Sara nie ma wstępu.

~ Licia jako pośredniczka nas obu


Magi the Labyrinth/Kingdom of Magic

Dobra, takie dwa oświadczenia od Lici.
# 1 - Niech będzie, żeby nie tylko Kura-chan nie reanimowała naszego bloga, to i ja coś napiszę
# 2 - Aktualnie nie spodziewajcie się negatywnych recenzji, bo mam zamiar pisać tylko o moich ulubionych seriach.



" Magi the Labyrinth/Kingdom of Magic" - ulubiona seria # 1 (TAK, polubiłam hasztagi)

  Opisuję ogólnikowo dwie serie, z racji tego, że niezbyt się różnią. Chyba Wam to nie przeszkadza? NIE, NIE PRZESZKADZA WAM.
  Kiedy oglądałam to drugi raz, zorientowałam się, co mi się w tym anime tak podoba. JA'FAR. Nie no, taki suchar. Po prostu lubię stosunki międzyludzkie w anime, a tych jest tu od groma i jeszcze trochę. Jest to bardzo fajna seria, która przez 20 na 25 odcinków sezonu traktuje o przyjaźni. Może niektórzy tego nie lubią, ale mi to jak najbardziej odpowiada.

  Nie zachwyciła mnie muzyka. Aczkolwiek nic do niej nie mam. Czasami chodzi mi po głowie najbardziej urocza piosenka świata "Yubi Bouenkyo" (czy jak to się tam pisze), ale nic poza tym. W tym temacie raczej nie mam, sami oceniajcie.
Dobra, poddaję się. Ja słucham openingów i endingów tylko 2 razy. Na początku i na końcu.

  Świetną kreską to ta seria raczej nie grzeszy, aczkolwiek muszę przyznać, że w mandze jest prawie że identyczna (Tak, czytam mangę po angielsku, bo mi Kura nie chce przetłumaczyć). Jedyną różnicą jest to, że w mandze wszystko było bardziej... Psychiczne. Zwłaszcza Aladdin. W anime wszystko jest bardziej urocze. I u mangowego Alibaby ten "róg jednorożca" nie wygląda aż tak bardzo na "róg jednorożca". Ale zwracam honor, wolę taką kreskę niż te przekombinowane czarne krechy na całej twarzy.

  Nah, mój ulubiony dział. Bohaterowie~
  Osobiście do moich ulubieńców zaliczają się Ja'far (mój, nie oddam), Aladdin i Ren Kouha. Ogólnie, to uważam bohaterów za najlepszy element całej tej serii. Są bardzo przyjemne, a wśród tych wyolbrzymień można dostrzec swoje własne cechy charakteru. Jak się na nich patrzy to aż się morda cieszy, a jeśli się jest aż tak zakochanym w serii jak ja, to może nawet motyle w brzuchu latają
 
  Cała seria kręci się wokół małego podróżnika i Magiego - Aladdina. Na swojej drodze spotyka Alibabę i Morgianę, którzy z czasem zostają jego najlepszymi przyjaciółmi. Młody Magi chce sprawić, by Alibaba został królem, ale pragnie również zrozumieć siebie i swoją rolę w świecie. No, mają po drodze wiele ciekawych perypetii, nawiązują przyjaźnie, walczą, zostają zdradzani i tak dalej i tak dalej. Nie będę dalej pisać, bo będą spoilery.

  Cała seria, jak na swoją cukierkowatość porusza poważne tematy, takie jak niewolnictwo, głód, tragedie związane ze zmianą waluty, wojna i tym podobne. Ja tą serię kocham i szczerze polecam, a zwłaszcza drugi sezon. Jeśli moja recenzja sprawiła, że chcecie to obejrzeć, to zróbcie to i PRZETRWAJCIE DO KOŃCA. Moja koleżanka tak miała, najpierw tego nie znosiła, bo cukierkowe, nudne i tak dalej, a miesiąc później dostałam wiadomość - "Boże, ale to jest fajne".
  Zdecydowanie polecam~

  Licia~

Nabór~

Z tej strony wasza ulubiona redaktor naczelna-bezczelna, Żmijka-dono (awansowałam się na mistrza, to jest moc admina). Piszę do was w bardzo, bardzo, bardzo ważnej sprawie!

Nasza strona bardzo długo była martwa, dlatego potrzebne nam są rączki do pomocy przy pisaniu recenzji. Uważasz, że nie potrafisz? Hej, jesteś otaku czy nie?! Przyjmiemy wszystko co potrafi wklejać obrazki i posługiwać się klawiaturą.

Więcej informacji w dziale nabór oraz u mnie.

Tak, robię to za plecami Lici~ tak, jestem zła.