niedziela, 27 kwietnia 2014

Lucky Star

Nabór, nabór, nabór... Jeśli nikt nie dołączy to ja odejdę! Link do naboru macie TU.


Tytuł można przetłumaczyć jako "Szczęśliwa Gwiazda", a znaki użyte do jego zapisu znaczą dokładnie "Gwiazda Uśmiechów".

Jedna z moich ukochanych mang, komedia bez podtekstów, co w tym gatunku jest naprawdę ogromną zaletą.

Jest to tak naprawdę zbiór czteroklatkowych komiksów, swego czasu publikowanych w popularnych japońskich czasopismach dla młodzieży. Dopiero później zostały zebrane przez autorkę w kilka tomów. Na podstawie mangi powstało anime o tym samym tytule, nie różniące się treścią w żaden sposób.

Manga opowiada o życiu grupki typowych licealistek, jednak nie jest ona typową serią. 
Historie w niej ukazane nie są w żaden sposób ze sobą powiązane, łączą je tylko bohaterki. Każda z opowieści w sposób prześmiewczy ukazuje typowe, podobieństwa do rzeczywistości są aż przerażające, życie nastolatki. 
W wielu momentach zastanawiałam się, czy nie jestem przypadkiem pierwowzorem.

Pora przedstawić nasze kochane bohaterki.
Moją ulubioną nieodzownie została Konata Izumi. Niebieskowłose, typowe otaku. Większość swojego czasu spędza oglądając anime i grając w gry RPG oraz czytając mangi (co nie jest normalne, bo Konata czyta mangi dla chłopców).
Następną ciekawą postacią jest różowo włosa, typowa moe kujonka, Takara Miyuki. Jest uroczą postacią, która zna odpowiedź na praktycznie każde pytanie, nawet najbardziej absurdalne, typu jak jeść ptysia.
Warto również zwrócić uwagę na nauczycielkę całej gromadki, ukrytą otaku. 

Kreska jest dość specyficzna, jednak naprawdę warto sobie przeczytać i odrobinę się pośmiać.

piątek, 25 kwietnia 2014

Zero no Tsukaima

Przypominam o naborze, będę niepocieszona jeśli nikt do nas nie dołączy...



Tłumaczenie tytułu: "Chowaniec Zera"

Anime nie należy już do najnowszych, ale w dalszym ciągu powala swoją kreską, fabułą i specyficznym chumorem.

Akcja rozgrywa się w zupełnie innym świecie, gdzieś w Europie, jednak w zupełnie innej Europie niż ją znamy. Bardziej przypomina mi średniowiecze, ale tu też coś mi nie gra, nie mam pojęcia gdzie jesteśmy i kiedy tam jesteśmy, jednak to nie stanowi problemu.

Jest to komedia, co dla mnie nie jest niczym normalnym, ale postanowiłam się rozerwać i trafiłam właśnie na to anime.

Nasza historia rozpoczęła się w chwili ceremonii przyzwania chowańców przez uczniów elitarnej akademii dla magicznej szlachty. Poznajemy wtedy kompletne beztalencie w dziedzinie magii, Louise "Zero" Valliere.
Kiedy nadchodzi jej kolej na przywołanie chowańca z końca jej różdzki nie wyskakuje słodki króliczek, pies, smok, czy coś bardziej odpowiedniego, nie... Louise przywołała człowieka, konkretnie japończyka z innego wymiaru, Saito.

Z tego powodu dziewczyna po raz kolejny staje się pośmiewiskiem, czy Louise naprawdę jest tylko godnym pożałowania magiem, którego należy od razu wydać za mąż? Czy  może jest ona również czymś jeszcze?

Tego właśnie się dowiemy oglądając tą niepoprawną komedie z ogromną ilością charakterystycznych dla ecchi scen... oj, będzie się działo!

Bohaterów nie jest tak znowu wielu, dlatego możemy poznać ich bardzo dokładnie, mi osobiście najbardziej spodobała się krzycząca i machająca palcatem Zero oraz cicha dziewczynka z książką.

Jak pisałam wcześniej kreska powala, jednak tła już nie tak bardzo. Są raczej na poziomie pod przeciętnym. Animacje są płynne i nie widać żadnych poważnych uchybień.

OST są urocze, słodkie i genialne, a kiedy ma być poważnie to jest poważnie.

Anime bardzo mi się spodobało, chyba przeżucam się na urocze komedyjki romantyczne, kto jest za?

wtorek, 22 kwietnia 2014

Otoshimo (aka ghost train)

Jest to moja pierwsza recenzja filmu, wybaczcie. 
Ostatnio nie znalazłam żadnych ciekawych anime, więc wygrzebałam gdzieś w odmętach Internetu ciekawie wyglądający japoński horror.

Nie mam zielonego pojęcia kiedy powstał, ani nawet kto w nim występuje, ponieważ naprawdę znalazłam go przypadkiem. 

Historia zaczyna się od tajemniczego biletu kolejowego który znajduje młodsza siostra głównej bohaterki. Dziewczyny odnoszą go do portierni i dowiadują się, że należy on do zmarłej kobiety i wracał na stacje coś koło miliona razy.

W tym samy czasie rozpoczynają się tajemnicze zgony pod kołami pociągów, a młodsza z dziewczyn ginie w tajemniczych okolicznościach i nikt nie wie, co się z nią dzieje.

Siostra postanawia ją odszukać, przy okazji sprowadzając na siebie poważne kłopoty.

Tak w skrócie przedstawia się fabuła. Niby nic wybitnego, ale dla mnie miało to w sobie coś naprawdę niezwykłego.

Muzyka nie przypadła mi do gustu, ale znam osoby które mogą słuchać jej w kółko i w kółko. 

Gra aktorska jest przeciętna, scenografie jednak o wiele lepsze. Ponieważ film kręcono w autentycznym metrze, szkole, czy domu.

To z grubsza tyle. Moja ocena 7\10. 
Jeśli macie wolny czas, nudzicie się i macie chwilkę na szukanie filmu w Internetach, zalecam obejrzenie.

Gosick


Gosick był pierwszym anime detektywistycznym, które obejrzałam, dlatego też je recenzuję. Dzięki niemu też zaczęłam interesować się tą konkretną kategorią. Niektórych może nudzić, lecz w moim przypadku głowa pracowała na pełnych obrotach non-stop.
Seria liczy sobie 24 odcinki, po 25 minut. Zawiera 13 powieści publikowanych przez autora od grudnia 2003 r. do lipca 2011 roku.

Muzyka podobała mi się. Opening dodawał wesołości, a tajemnicze endingi zachęcały do oglądania dalszych odcinków. Osobiście, bardziej polubiłam pierwszy ending. Wykonawcy trzymali melodię i widać, że się starali. Wstawki z języka angielskiego w 1st ending - choć są także w wielu innych anime - urzekły mnie.

Kreska była dosyć prosta. Wielkie oczy, małe usta i kropka zamiast nosa. Na początku lekko razi, ale po jakimś czasie przyzwyczaja się do niej, a nawet zaczyna lubić. Tła były dopracowane, ale mnogość roślin może wydawać się rozmyta. Na szczególną uwagę zasługują wszechobecne falbanki w stroju głównej bohaterki i to, że w ogóle zmieniała ubrania.

Bohaterowie różnili się od siebie, jednak nie reprezentowali wyjątkowo odmiennych charakterów. Główna bohaterka, pomimo swojej mądrości, często zachowywała się wyjątkowo dziecinnie. Po jakimś czasie (niestety wyjątkowo długim) poznajemy ich dokładniej. Głowna para dojrzała podczas trwania serii i widać to po nich.

Wszystko dzieje się w fikcyjnym europejskim mieście - Saubure. Głównymi postaciami są Victorique - "Złota wróżka z biblioteki", lub "Szary Wilk" i Kujo Kazuya, zwany również "Czarnym Żniwiarzem"
Kujo jest uczniem z wymiany - pochodzi z Japonii. Trafił do wielkiej szkoły, której uczniowie wyjątkowo lubili straszne historie. Tak też zyskał swoje przezwisko.
W bibliotece poznaje tajemniczą dziewczynę - Victorique. Jest wobec niego nieufna, ale chłopak szybko się do niej przywiązuje. Wkrótce dowiaduje się również o jej niezwykłych umiejętnościach detektywistycznych.
Niedługo potem zostają wciągnięci w zagadkę statku Queen Berry. Tam wieź pomiędzy nimi pogłębia się jeszcze bardziej. Brat Victoriqe wciąga głównych bohaterów w więcej takich zdarzeń...

Podczas oglądania serii poznajemy historię Victorique i zaczynamy rozumieć jej dosyć oschły charakter. Reszta bohaterów nie rozwija się tak, jak ona.

Anime bardzo mi się podobało i w ogóle mnie nie nudziło. Polecam głównie widowni żeńskiej, chociaż chłopak też mógłby to obejrzeć. Gdybym miała je ocenić, to dałabym 9,5/10
Jeszcze raz polecam :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Umineko no Naku Koro Ni


Tłumaczenie tytułu: "Gdy Mewy Wzniosą Lament"

Anime wydane w 2009 roku przez twórców kultowego już Higurashi Koro Ni. Nie jest to kontynuacja pierwszej serii, jednak istnieją pewne powiązania (głównie w postaciach).

Fabuła zawiewa znanymi motywami z wielu starych horrorów, jednak jest w niej coś co nie pozwoliło mi przejść obok tego anime obojętnie.
Mamy rok 1986. Głowa rodziny Uyashimora dogorewa w swojej ogromnej rezydencji na odległej wyspie.
Przybywa na nią praktycznie cała rodzina w celu podzielenia majątu jaki pozostanie po zmarłym.
W trakcie kiedy starsza część rodziny odbywa dysputy na temat spadku, młodzież (i Maria) poznaje legendę Złotej Wiedźmy, Betrice, według której gdzieś na wyspie ukryte są stosy złota.
Wkrótce wyspa zostaje odcięta od świata za sprawą tajfunu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wszyscy zaczynają ginąć jeden po drugim.
Tylko kto jest mordercą?

Zupełnie jak w Higurashi po serii krwawych mordów czas zostaje zresetowany do punktu wyjściowego i wszystko powtarza się z drobnymi zmianami w fabule.

Jeśli chodzi o postacie to wszystkie są prawie przekalkowane z Higurashi, nawet jeśli zmieniono im płeć, albo wygląd, dalej są to postacie z pierwowzoru, co czasami dawało naprawdę komiczny efekt.

Kreska według mnie jest wręcz wybitna, tak samo jak animacje. Tak właśnie to powinno wyglądać.

OST jest raczej kwestią gustu. Pieśń niczym chorał wyciągnięty z kościoła i wycie staruszka. Całkowicie nie mój klimat, ale trzeba przyznać, że zrealizowane z pomysłem.

Podsumowując Umineko nie jest dla wszystkich, jednak warto się pokusić o obejrzenie.

piątek, 18 kwietnia 2014

Kamisama Hajimemashita


Tłumaczenie tytułu: Poznałam Bóstwo

I kolejne anime na prośbę koleżanki. Emitowane zostało w 2012 roku. Jak to ładnie określa wikipedia: "Komedia romantyczna", naprawdę, parę razy serdecznie się uśmiałam. Zostałam siłą zmuszona do oglądania jego, ale teraz zdecydowanie nie żałuję.

To chyba jedyne anime, w którym muzyka mi się w ogóle nie podobała... Opening denerwował, głos wykonawcy taki był (pomijając błędy w tłumaczeniu). A ending kojarzył (no cóż, nie moja wina, że jestem zboczona). Na tym polu się niesamowicie zawiodłam...

Kreska dosyć dziwaczna. Nie umiem tego wyjaśnić, po prostu dziwnie wyglądała na głównej bohaterce. Zwłaszcza w uśmiechu. U reszty postaci była ładna. Tła lekko niedopracowane, ale nie rażą w oczy. Kolory są nieźle stonowane.

Bohaterowie są niesamowicie zabawni. Charakterki świetne. Także na pewno nie jest to "wesoła grupka przyjaciół", co bardzo cenię. Jednak zachowywali się jak typowe nastolatki (co mnie zresztą nie dziwi, w końcu główna bohaterka jest właśnie w tym wieku).

Tym razem, świat kręci się wokół licealistki - Nanami.
Główna bohaterka jest zwykłą dziewczyną. Ale jej tata był nałogowym hazardzistą. Pewnego dnia, on po prostu zniknął, a Nanami została zmuszona do opuszczenia domu. Na ulicy poznała mężczyznę, który uciekał przed psem na drzewo (xd). W podzięce za pomoc, całuje ją w czoło i podaję kartkę z drogą do "nowego domu". Okazuje się, że to stara świątynia, a ona została bóstwem ziemskim. Wraz ze swoim sługą - Tomoe, przeżywa wiele przygód i miłość.

Anime bardzo mi się podobało. Obejrzałam je w jeden dzień. Właściwie, poza muzyką nie ma się do czego przyczepić. Polecam je w szczególności widowni żeńskiej.
Ups, chyba zaspoilerowałam wam prawie cały pierwszy odcinek, bardzo przepraszam.

sobota, 12 kwietnia 2014

Corpse Party: Tortured Souls


Tłumaczenie tytułu: "Trupia Wieczornica: Torturowane Dusze"

Zastanawialiście się czemu anime oparte na Visual Novel'kach zawsze są najlepszymi horrorami? Ja tak, przynajmniej po tej serii. Nigdy wcześniej anime nie przyprawiło mnie o odruchy wymiotne już po pierwszym odcinku... Nigdy żadno anime nie spowodowało u mnie bólu brzucha.

Akcja rozpoczyna się gdy główna bohaterka budzi się w starej klasie i nie ma pojęcia jak się tam znalazła, razem z nią jest jej przyjaciółka. Dziewczyny desperacko próbują uciec z, jak się okazuje, nawiedzonej szkoły, ale czy im się to uda?
Tego właśnie dowiemy się oglądając anime!

Jeżeli o fabułę chodzi, jak to w horrorach bywa, zamazuje się pod natłokiem krwi i wnętrzności.
Wydawałoby się, że chodzi o ilość trupów, a nie klątwe, czy ucieczkę z klatki.

Główna bohaterka jest postacią płytką, nawet duchy polubiłam bardziej.

Grafika i animacje nie mają sobie równych, widać, że nie oszczędzano na nich, wręcz przeciwnie, trzeba było władować w nie spore sumy. Nawiasem mówiąc nigdy nie widziałam tak ładnych jelit i wymiotów ")

OST nie porywa, ale trzyma klimat w zupełnym mroku.

Polecam osobą z mocnym żołądkiem.

Higurashi no Naku Koro Ni: Kaku (Outbreak Ova)


Tłumaczenie tytułu: "Gdy Cykady Wzniosą Lament: Ekspansja (Wyłamana Ova)"

Jest to 40 minutowy odcinek specjalny Higurashi. Akcja dzieje się :-)
tuż po zakończeniu Higurashi no Naku Koro Ni: Rei.
Osobiście bardzo się nią rozczarowałam, ponieważ okazało się, że tyle czasu czekałam na sezon który okazał się jednym odcinkiem...
Jeżeli spodziewacie się starego Higu, grubo się mylicie. Nawet jeśli oglądamy tasak Reny, to reszta bardzo się zmieniła.
Nie mamy możliwości oglądania wrednej Satoko, uroczej Riki, niezależnej i silnej Mion.
Według mnie charaktery chwilowo się wypaczyły. Byli... inni.

Cała fabuła jest dla mnie mocno naciągana. Kręci się nie dookoła tajemniczego wirusa, ale w zasadzie wookoło odbicia Satoko. Dziwi mnie też zachowanie rodziców Keichiego. Tak po prostu puszczają go na pewną śmierć. Rena również zachowuje się nienaturalnie. Gdy traci się rodzinę, powinno się choć raz zapłakać.

Brakowało mi klimatu tajemnicy takiej pokręconej fabuły. Wszystko zostało podane nam na tacy i aktywność mózgu spada do zera.

Jedyną zaletą było OST, w postaci prześlicznej piosenki Yozuki. Można słuchać jej i słuchać.
Kreska, animacje i tła nie odbiegają od znanych nam z całego Higu.
Popieram również litry krwi, prawie tak samo jak w starym dobrym Higurashi...

Właściwie nie wiem kto miałby być odbiorcą, ale spokojnie polecam wszystkim którzy obejrzeli poprzednie sezony, zwłaszcza gdy przeżyło się Kirę

piątek, 11 kwietnia 2014

Inu x Boku Secret Service


Tłumaczenie tytułu: Pies x Mój Sekretny Serwis


Anime zostało wyemitowanie w Japonii w 2012 roku, więc jest całkiem młode. Powstało na podstawie mangi o tym samym tytule. Poruszam jego temat na prośbę koleżanki.
Według mnie jest dosyć krótkie (12x25 min.), jednak sądzę, że warto je obejrzeć.

Opening jest dosyć przeciętny. Przewijałam go bez większego bólu serca. Endingów jest kilka, a każdy opowiada pokrótce historię jednego bohatera. Sama melodia i wykonanie było średniej jakości. Żadne arcydzieło.

W grafice było kilka niedociągnięć, jednak ogólnie była całkiem ładna. Wszystko jest dosyć żywe, więc szybko się zmieniają (o monotonność zdecydowanie nie posądzam) i mniejsze rozmazanie nie robi w zasadzie różnicy. Kreska ładna, zwłaszcza u postaci, które są w formie demona.

Bohaterzy... chyba mój ulubiony dział.  Tutaj anime bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się tak samo przeciętnych postaci jak reszta anime, ale dostałam dużo więcej. Kolorowe, żywe postacie i ich charaktery nadawały animcowi smaku. Każdy dziwny na swój sposób, ma swoje zboczenia...
Moim ulubieńcem jest Natsume, którego zwę króliczkiem. Kocham go za wieczną wesołość i wyszczerz na twarzy...

Fabuły w zasadzie nie ma... To raczej dokumentacja romansu i rodzaj pamiętnika.
Ririchiyo, dziedziczka bardzo słynnego rodu, od zawsze była wychowywana w izolacji i bez żadnej miłości. Otaczana była jednak szczególną opieką oraz szacunkiem. Dlaczego? Ponieważ jeden z jej przodków był demonem i posiada nadprzyrodzone moce. Przez to odizolowała się od rówieśników i zaczęła być dla nich mimowolnie niemiła.
Wprowadziła się do rezydencji Ayakashi. Przydzielony jej został osobisty sługa, który pod każdym względem przypomina wiernego psa. Jest gotów nawet oddać za nią życie. Poznaje także wiele innych osób (czytaj: demonów). W nocy przeżywają wiele różnorakich przygód...

Anime na wyluzowanie się. Można się pośmiać i poznać bohaterów. Ogólnie jest przeciętne, ale jak nie ma co robić, można to zacząć i skończyć tego samego dnia.

PS: Na żadnej typowej stronie (typu anime-shinden, animezone itp.) nie można znaleźć ostatnich dwóch odcinków! Należy szukać w innych źródłach lub językach...

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Vampire Knight



Tłumaczenie tytułu: Wampirzy Rycerz

Anime powstało w 2008 roku. Nie będę już wypominała wieku. Nazwa pierwszego sezonu jest zgodna z mangą, a drugi sezon jest zatytułowany Vampire Knight Gulity. Mangę wydano w Polsce w 2010 roku.
Pierwszy i drugi sezon mają po 13 25-cio minutowych odcinków. Według mnie to dość krótkie, ale to tylko moje skromne zdanie.

Za muzykę muszę dać bardzo duży plus. Była bardzo klimatyczna, pasowała do całego anime. Zarówno opening jak i ending bardzo mi się podobały. Wpadają w ucho, a wykonawcy dali z siebie wszystko. Jak już mówiłam - tutaj wielki plus.

Tła także muszę pochwalić. W większości były dopracowane, jednak zdarzały się momenty, w których się rozmywały. Kreskę za to muszę ochrzanić. Wyjątkowo mi się nie podobała. Postacie wydawały mi się surrealistycznie wydłużone, a oczy wyglądały... dziwnie... Zwłaszcza u głównej bohaterki.

Bohaterów było dużo, ale w większości stanowili jedynie tło dla głównej trójki, a szkoda - zmarnowali ich potencjał. Główna bohaterka bardzo mnie osobiście denerwowała. Pozostali dwaj... Zero był tajemniczy, a Kaname uprzejmy. Tylko tyle jestem w stanie o nich powiedzieć. Nie interesowali mnie zbytnio.

Fabułę zauważyłam dopiero w połowie, a i tak była ona... płytka... Wszystko rozkręca się w drugim sezonie. Wszystko kręci się wokół Yuuki, która żyje w "uwielbianym przez wszystkich" trójkącie miłosnym.
W dzieciństwie została uratowana przed wampirem, który spadł do "poziomu E". Jej bohaterem został Kaname-senpai - wampir czystej krwi. Została adoptowana przez człowieka, który założył "Akademię Cross" - szkołę, która dzieli się na zajęcia dzienne - dla ludzi, oraz nocne - dla wampirów. W międzyczasie Yuuki poznaje Zera - chłopaka, którego rodzinę zabił wampir. Chce go ochronić (nie powiem przed czym).

Tradycyjne romansidło o wampirach i ludziach. Moim zdaniem niczym się nie wyróżnia, aby poznać podobną historię wystarczy obejrzeć "Zmierzch".  Muszę jednak przyznać, że po jakimś czasie się wciągnęłam. Drugiego sezonu jednak nie wytrzymałam psychicznie.

Anime skierowane do widowni płci pięknej. Zwłaszcza nastoletniej. Nie odradzam nikomu, jednak też nie polecam. Mam co do tego mieszane uczucia. Starałam się oceniać obiektywnie, jednak mój fragmentami męski pogląd na świat nie pozwolił mi zobaczyć jaśniejszych stron tegoż anime.

środa, 2 kwietnia 2014

Angel Beats!


Tłumaczenie tytułu: Anielskie Bicie (nie ja tłumaczyłam, jeśli źle to przepraszam)

Anime zostało wydane w Japonii w 2010 roku. Ma swoje niecałe 5 lat. Było bardzo reklamowane i zyskało wiele przychylnych, jak i odwrotnych komentarzy.
Jest dosyć krótkie (13x25 minut), przez co wiele osób twierdziło, że niektóre postacie są tylko tłem dla rozgrywającej się akcji. Jednak warto je obejrzeć.

Opening mi się podobał (nie żeby od razu jakieś arcydzieło, ale przypadł mi do gustu), jednak ending nie wywarł na mnie zbytniego wrażenia. Nie przewijałam go tylko dlatego, że robiłam inne rzeczy i chciałam, żeby coś leciało w tle.

Niestety nie zwracałam szczególnej uwagi na tła. Jednak specjalnie puściłam sobie jeden odcinek i doszłam do wniosku, że są one na poziomie standardowym. Nie były szczególnie zachwycające, ale nie raniły też w oczy. Kreska podobnie. Włosy bohaterów są bardzo kolorowe (może się mylę, ale chyba teraz starają się żeby wychodziło bardziej realistycznie). Nie wiem czemu podobały mi się też ich oczy.

Bohaterów było od groma. Jednak nie tworzyli oni jednolitej masy, każdy miał swoje dziwactwa (normalnych tu nie było). Miłości też nie brakuje. Prawie każdy ma też niesamowite zdolności. Jak już wcześniej pisałam, każdy jest kolorowy (dosłownie i w przenośni).
Osobiście moją ulubioną postacią była Tachibana Kanade - nieśmiała, milcząca dziewczyna. Bardzo lubiłam jej dziwactwa.

Głównym bohaterem jest Otonashi Yuzuru.
Obudził się w dziwnym świecie i spotkał tam dziewczynę, która oświadczyła mu, że jest martwy, a miejsce w którym się znajduje to pośmiertny świat. Zaproponowała mu również przyłączenie się do grupy walczącej z bogiem - Oddziału - Wcale - Nie - Martwi. Ich wrogiem jest przewodnicząca samorządu szkolnego: Anioł.
Anime może wydawać się z początku nudne, lecz akcja rozkręca się z każdym odcinkiem, wystarczy przebrnąć przez te pierwsze. Pozorów jest wiele - że to kolejne anime o grupie dzieciaków walczącej ze złem itp. Jednak powtarzam: To tylko pozory.

Spora dawka humoru (i w niektórych momentach nawiązań) sprawia, że można się z tego pośmiać. Nie jest to jednak głupie anime. Jest przygoda, jak i dramat, a wszystko w mniej-więcej dobrze dobranych proporcjach. Koniec jest bardzo wzruszający...
Kiedy czytałam komentarze, myślałam, że to będzie coś w rodzaju telenoweli, czyli pełno miłości i zawiłych tragedii. Na szczęście jednak ta seria rozwiała moje wątpliwości. Bardzo dobrze je wspominam.

Polecam to anime, jest na pewno tego godne. Zachęca do rozmyślań (jest tam jeden dość rażący absurd). Jest skierowane do osób, które lubią zagłębić się w historię bohaterów i poznać ich od środka, a czasem nawet popłakać.

Następnym razem zrecenzuję Vampire Knight.
~Licia

wtorek, 1 kwietnia 2014

Shinigami Alice


Alicja Bogini Śmierci, czyli kukła z ogromnymi nożycami.
Jeśli chodzi o pomysł to jest on conajmniniej mierny. Zarys fabuły dostrzegłam dopiero w połowie.

Manga niskich, a nawet niższych, lotów. W teori opowiada o pustce jaką odczuwają w sobie dzisiejsi ludzie, jednak w praktyce nie opowiada o niczym godnym uwagi.

Główne bohaterki nie są za bardzo rozgarnięte. Przypadkowa studentka oraz mordercza dziewczynka.

Jednak warto zwrócić uwagę na dopracowaną kreskę i rysunki. Pod tym względem autor dał z siebie wszystko co najlepsze.

Nie mam zbyt wiele do powiedzenia na jej temat. Nawet nie wiem po co ją czytałam.

Nawet jeśli masz sporo wolnego czasu, przeczytaj lepiej lekturę szkolną.

Totalne dno, nawet w swoim gatunku.

Stanowczo ODRADZAM!