Wiecie, ja w ogóle z nikim się nie konsultowałam. Na pewno nie z Licią, więc czekam na swoją powolną śmierć w męczarniach. Ciekawe jaka będzie jej reakcja?
Mi osobiście bardzo się podoba. Jest strasznie uroczo i tęczowo. Takie wiosenne klimaty ^.^
piątek, 27 marca 2015
środa, 18 marca 2015
Junketsu no Maria
"Czarownica z piaskowca igra z boskimi siłami" - recenzja "Junketsu no Maria"
Do tej pory nie jestem w stanie pojąć jakim cudem coś takiego mogło mi się spodobać... Ale to anime po prostu piekielnie mi się podoba!
Fabuła toczy się w czasach wojny stuletniej (jeśli nie wiesz czym była, to znaczy, że jesteś za mały na to anime). Główną bohaterką jest wiedźma Maria, która nienawidzi przemocy. Nawiasem mówiąc wcale nie przeszkadza jej to w przywołaniu ogromnego smoka na samym środku pola bitwy...
Nasza młoda wiedźma zajmuje się głównie przeszkadzaniem w prowadzeniu działań wojennych, a w przerwach stara się pomagać miejscowej ludności. Między innymi przygotowuje leki dla mieszkańców pobliskiej wioski.
Pewnego dnia na zarozumiałą czarownicę spada niebiańska kara. Z nieba zstępuje sam archanioł Michał i oświadcza dziewczynie, że nie może się już więcej mieszać w sprawy ludzi. "Informuje" ją, że jeśli jeszcze raz użyje swojej magii publicznie, zostanie nabita na włócznię. Odchodzi zostawiając z Marią Ezekiel, swoją pełnomocniczkę, która ma pilnować wiedźmy i w razie złamania zakazu, wykonać na niej wyrok. Jednak jest coś jeszcze... Nie powiem wam co.
Od razu polubiłam wszystkie postaci. Nie było nawet jednej, która działałaby mi na nerwy. Pod tym wzgęlem twórcy spisali się wyjątkowo dobrze.
Moją ulubioną bohaterką jest Ezekiel. Przypadła mi do gustu w chwili, w której wypowiedziała pierwsze słowo. Ostatnio coraz bardziej zwracam uwagę na dubing, a głos Hanazawy Kany bardzo pasował do jej postaci. Z resztą Kana nie pierwszy raz wcielała się w rolę anioła, kojarzycie może Tachibanę Kanade z "Agel Beats"? Tak, to ta sama seyiuu!
Jeśli o samą Ezekiel chodzi, to jak już wcześniej pisałam, jest aniołem wysłanym przez archanioła Michała, do pilnowania Marii. Jest naprawdę nieporadna i nie potrafi jej upilnować. Z resztą, kto by potrafił? W trakcie akcji postać bardzo ładnie się rozwija, możemy obserwować zachodzące w niej zmiany.
Kolejną ciekawą postacią jej Viv. Wiedźma przybyła do Francji z Anglii, żeby zarobić na wojnie. Pobiła mnie swoim genialnym tekstem z samego początku anime: "nie myślałam, że francuski to takie cnotki niewydymki". Nie mogłam przestać się śmiać. To było po prostu genialne. Oprócz tego powoli zaczyna rozumieć postawę Marii i chyba nawet ją polubi (jestem na 8 odcinku).
Kreska przypadła mi do gustu, chociaż nie należy do najnowszych. Myślę, że spodobała mi się ze względu na swój urok i niepowtarzalny klimat jaki tworzy.
Animacje są płynne i nie ma z nimi większych problemów. Sposób poruszania się postaci bardzo przypomina mi dzieła Hayao Miyazakiego, zwłaszcza "Podniebną pocztę Kiki". W ogóle całe anime ma w sobie to "coś", co miały wszystkie dzieła pana Miyazakiego.
Muzyka dobrze dobrana. Podkreśla charakter serii, zwłaszcza opening w wykonaniu ZAQ. Spodobały mi się również inne odgłosy wykorzystane w anime. Były naprawdę realistyczne.
Ogólnie oceniam całą serię bardzo dobrze. Moim jedynym zastrzerzeniem jest sposób w jaki został ukazany kościół katolicki. Wielka Inkwizycja jest odrobinę zbyt poważną sprawą na wykorzystanie jej w komedii, nawet takiej.
Chciałabym polecić ten tytuł wszystkim otaku, naprawdę warto się z nim zapoznać.
~ Żmijka
wtorek, 3 marca 2015
Hiyokoi
Oto nadchodzi manga tak słodka i urocza, że podbije wasze serca szybciej niż zdążycie powiedzieć "kurczątko".
Poznajcie chorobliwie nieśmiałą Nishiyamę Hiyori, dziewczynę tak niezdarną i pechową, że przebija nawet mnie. Dzień przed rozpoczęciem liceum jeżdżąc na rowerze zjechała z górki prosto pod koła ciężarówki. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało i już po 6 miesiącach mogła wrócić do szkoły. Już pierwszego dnia przy przedstawianiu się przeraziła się tak bardzo, że ukryła się pod biurkiem nauczycielki.Wydaję się, że gdyby nie jej najlepsza przyjaciółka, Ritsuka Nakano, dziewczyna na wieki zamknęła by się w swoim pokoju.
Wzruszająca historia o wychodzeniu z własnej skorupy i przełamywania kolejnych ograniczeń.
Niektórych bohaterów polubiłam bardziej innych mniej, jednak wydaje mi się, że wszyscy są warci naszej uwagi. Moją absolutną faworytką jest Hiyori, jednak prawie tak samo mocno spodobała mi się postać Yuushina Hirose, wyższego od maleńkiej Nishiyamy o pół metra i siedzącego z nią w tej samej ławce. Charakter Hirose jest... ehm... dość nietypowy. Jest bardzo popularny i lubiany, ma samych przyjaciół, jednak z drugiej strony często wydaje się dość nieobecny. Może to dlatego, że ma w zwyczaju wskakiwać przez okno, nie odpisywać na sms'y, spać i jeść na lekcjach. W zasadzie nie wiem co sprawiło, że Hiyori się w nim zakochała.
Ritsuka była typową dobrą przyjaciółką, zawsze obok głównej bohaterki. Myślę, że jej postać nie została do końca rozwinięta, ale przecież to nie była jej historia. Zawsze przybiegała na ratunek i pocieszała Nishiamę, należała do gatunku ludzi, którzy zawsze potrafią znaleźć odpowiednie słowa i z klasą wybrnąć z każdej sytuacji.
Była też taka postać, której nie znosiłam. Mianowicie Kisaki Tominaga, dawna przyjaciółka Hirose. Kiedyś wyznała mu miłość, ale została odrzucona. Do tej pory go kocha i mówi o tym otwarcie, zwłaszcza Nishiyamie. Jej zachowanie było bardzo pokrętne, możliwe, że udawała, iż lubi Hiyori, ale kiedy zostawały same jej zachowanie od razu robiły się bardzo dziwne. Na przykład wiedząc, że dziewczyna bardzo lubi Yuushina, poprosiła ją o dostarczenie mu walentynkowych czekoladek. Albo powtarzała, że jeśli dalej będzie się tak zachowywać chłopak nigdy nie zwróci na nią uwagi.
Przejdźmy teraz do bardziej technicznych spraw. Kreska była urocza, dopracowana. Od razu było widać, że wykonała ją wprawna i wyćwiczona ręka. Zachowano proporcje, a postaci nie wydawały się wyidealizowane. Wszystko było naprawdę subtelne i dokładne. Widać, że Moe Yukimaru włożyła w swoją pracę bardzo dużo serca i dobrej woli.
Jeśli nawet nie jesteście fanami lekkich romansów i tak wam polecam. Ja osobiście nie trawię tego gatunku, ale w "Hiyokoi" jest coś takiego co nie pozwala nam oderwać się od opowieści aż do ostatniej strony. O wiele bardziej warto przeczytać ją niż "Zmierzch".
Ghost Hunt
Ta recenzja jest nieskończonym dziełem naszej byłej recenzentki, ale ponieważ ją dziś znalazłam postanowiłam wrzucić/
DOŁĄCZ DO NAS I PISZ WŁASNE RECENZJE!
Polowanie na duchy
Ghost Hunt - pierwsze anime horror z jakim miałam do czynienia.*Hellsingu nie liczyłam* Anime powstało w roku 2006 i powiem szczerze, że jak na tamten czas to, to bardzo dobrze wyszło.
Fabuła anime opowiada o licealistce Mai Taniyame, której hobby jest wywoływanie duchów. Akcja anime rozpoczyna się, gdy główna bohaterka razem z przyjaciółkami odprawia właśnie taki rytuał. Spotyka wtedy siedemnastoletniego, dosyć narcystycznego Kazuyę Shibuya, który tak jak ona uwielbia duchy. Mai słyszy plotkę o starym budynku szkolnym i postanawia sprawdzić czy jest prawdziwa. Spacerując po szkole znajduje ustawioną w jednym z pomieszczeń kamerę. Poruszając się nieuważnie miedzy regałami, omal nie zostaje przywalona przez jeden z nich. Od niebezpiecznej sytuacji ratuje ją nieznajomy mężczyzna, który jednak sam odnosi obrażenia. Po lekcjach w szkole Mai ponownie spotyka Kazuyę, a on tłumaczy jej, że osoba, która ją uratowała jest jego asystentem, a on sam łowcą duchów. Shibuya mówi, że musi jej pomóc w zamian za zniszczenie jego kamery oraz zranienie asystenta. Mai się zgadza i tak rozpoczyna się jej przygoda.
Można powiedzieć, że Anime dzieli się na części. W kolejnych częściach bohaterka przeżywa inne przygody z duchami. Osobiście najbardziej podobała mi się część "Labirynt skąpany we krwi". Powiem również, że prawie wszystkie odcinki trzymają w dużym napięciu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)