środa, 18 marca 2015
Junketsu no Maria
"Czarownica z piaskowca igra z boskimi siłami" - recenzja "Junketsu no Maria"
Do tej pory nie jestem w stanie pojąć jakim cudem coś takiego mogło mi się spodobać... Ale to anime po prostu piekielnie mi się podoba!
Fabuła toczy się w czasach wojny stuletniej (jeśli nie wiesz czym była, to znaczy, że jesteś za mały na to anime). Główną bohaterką jest wiedźma Maria, która nienawidzi przemocy. Nawiasem mówiąc wcale nie przeszkadza jej to w przywołaniu ogromnego smoka na samym środku pola bitwy...
Nasza młoda wiedźma zajmuje się głównie przeszkadzaniem w prowadzeniu działań wojennych, a w przerwach stara się pomagać miejscowej ludności. Między innymi przygotowuje leki dla mieszkańców pobliskiej wioski.
Pewnego dnia na zarozumiałą czarownicę spada niebiańska kara. Z nieba zstępuje sam archanioł Michał i oświadcza dziewczynie, że nie może się już więcej mieszać w sprawy ludzi. "Informuje" ją, że jeśli jeszcze raz użyje swojej magii publicznie, zostanie nabita na włócznię. Odchodzi zostawiając z Marią Ezekiel, swoją pełnomocniczkę, która ma pilnować wiedźmy i w razie złamania zakazu, wykonać na niej wyrok. Jednak jest coś jeszcze... Nie powiem wam co.
Od razu polubiłam wszystkie postaci. Nie było nawet jednej, która działałaby mi na nerwy. Pod tym wzgęlem twórcy spisali się wyjątkowo dobrze.
Moją ulubioną bohaterką jest Ezekiel. Przypadła mi do gustu w chwili, w której wypowiedziała pierwsze słowo. Ostatnio coraz bardziej zwracam uwagę na dubing, a głos Hanazawy Kany bardzo pasował do jej postaci. Z resztą Kana nie pierwszy raz wcielała się w rolę anioła, kojarzycie może Tachibanę Kanade z "Agel Beats"? Tak, to ta sama seyiuu!
Jeśli o samą Ezekiel chodzi, to jak już wcześniej pisałam, jest aniołem wysłanym przez archanioła Michała, do pilnowania Marii. Jest naprawdę nieporadna i nie potrafi jej upilnować. Z resztą, kto by potrafił? W trakcie akcji postać bardzo ładnie się rozwija, możemy obserwować zachodzące w niej zmiany.
Kolejną ciekawą postacią jej Viv. Wiedźma przybyła do Francji z Anglii, żeby zarobić na wojnie. Pobiła mnie swoim genialnym tekstem z samego początku anime: "nie myślałam, że francuski to takie cnotki niewydymki". Nie mogłam przestać się śmiać. To było po prostu genialne. Oprócz tego powoli zaczyna rozumieć postawę Marii i chyba nawet ją polubi (jestem na 8 odcinku).
Kreska przypadła mi do gustu, chociaż nie należy do najnowszych. Myślę, że spodobała mi się ze względu na swój urok i niepowtarzalny klimat jaki tworzy.
Animacje są płynne i nie ma z nimi większych problemów. Sposób poruszania się postaci bardzo przypomina mi dzieła Hayao Miyazakiego, zwłaszcza "Podniebną pocztę Kiki". W ogóle całe anime ma w sobie to "coś", co miały wszystkie dzieła pana Miyazakiego.
Muzyka dobrze dobrana. Podkreśla charakter serii, zwłaszcza opening w wykonaniu ZAQ. Spodobały mi się również inne odgłosy wykorzystane w anime. Były naprawdę realistyczne.
Ogólnie oceniam całą serię bardzo dobrze. Moim jedynym zastrzerzeniem jest sposób w jaki został ukazany kościół katolicki. Wielka Inkwizycja jest odrobinę zbyt poważną sprawą na wykorzystanie jej w komedii, nawet takiej.
Chciałabym polecić ten tytuł wszystkim otaku, naprawdę warto się z nim zapoznać.
~ Żmijka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz