sobota, 7 lutego 2015

Trinity Seven


"Trinity Seven" - a co byś zrobił gdyby twoja kuzynka okazała się Władcą Demonów?

"Trinity Seven" należy do niewielu anime, które są tym czym wydają się być. Jest to zwykła komedia, pełna podtekstów, słodkich dziewczynek, latających spódnic i innych oznak ecchi i haremówki. "Humor" tej serii balansuje na granicy dobrego smaku i kilka razy naprawdę ją przekracza.

 Mamy tu chłopaka, Aratę, który wywołał tak zwane zjawisko rozpadu i przez przypadek zrównał całe miasto z ziemią. Przez jakiś czas żył w iluzji stworzonej przez kodeks Astylii, bardzo potężną magiczną księge. Jednak pewnego dnia zdał sobie sprawę z fałszywości świata w jakim się znalazł. Na jego drodze staje Lilith, 16 letni mag i nauczycielka w bibilijnej akademii. Stawia przed nim ultimatum, albo oddasz księge, albo cię zamorduję. O dziwo Arata wybiera trzecią opcję, chcecie się przekonać jaką? Tego już musicie dowiedzieć się sami oglądając "Trinity Seven".

Jak to w haremówkach często bywa mamy tu niesamowite nagromadzenie żeńskich postaci.
Osobiście najbardziej spodobała mi się Levi, mag-ninja. W jej postaci urzekł mnie głos. Levi wymawia większość słów w bardzo uroczy sposób z charakterystycznym syczeniem. Do tego świetnie włada kataną i wszelkiego rodzaju bronią białą.
Główny bohater na całe szczęście nie okazał się ciapą. Oprócz tego jest typowym chłopcem z haremówki. Jego głównym celem jest dotknięcie piersi wszystkich dziewczyn jakie w anime wystąpiły.
Ciekawą postacią jest również Kodeks Astylii, niesamowicie potężna księga magiczna. Zwykle objawia się ona jako mała, wredna dziewczynka.

Kreska jest ogólnie akceptowalna. Ruchy postaci płynne. Jedyną rzeczą jaka mi nie pasuje jest sposób wykonania tła. Niektórym taki typ bardzo się podoba, jednak mi nie przypadł do gustu.
Opening bardzo przyjemny i wpadający w ucho, ma w sobie nawet przekaz. Endingów była masa i żaden, ale to żaden nie ma w sobie żadnych wartości artystycznych.

Ogólna ocena anime: 8/9. Polecam faną lekkich serii typu "Date A Live".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz