# 1 - Niech będzie, żeby nie tylko Kura-chan nie reanimowała naszego bloga, to i ja coś napiszę
# 2 - Aktualnie nie spodziewajcie się negatywnych recenzji, bo mam zamiar pisać tylko o moich ulubionych seriach.
" Magi the Labyrinth/Kingdom of Magic" - ulubiona seria # 1 (TAK, polubiłam hasztagi)
Opisuję ogólnikowo dwie serie, z racji tego, że niezbyt się różnią. Chyba Wam to nie przeszkadza? NIE, NIE PRZESZKADZA WAM.
Opisuję ogólnikowo dwie serie, z racji tego, że niezbyt się różnią. Chyba Wam to nie przeszkadza? NIE, NIE PRZESZKADZA WAM.
Kiedy oglądałam to drugi raz, zorientowałam się, co mi się w tym anime tak podoba. JA'FAR. Nie no, taki suchar. Po prostu lubię stosunki międzyludzkie w anime, a tych jest tu od groma i jeszcze trochę. Jest to bardzo fajna seria, która przez 20 na 25 odcinków sezonu traktuje o przyjaźni. Może niektórzy tego nie lubią, ale mi to jak najbardziej odpowiada.
Nie zachwyciła mnie muzyka. Aczkolwiek nic do niej nie mam. Czasami chodzi mi po głowie najbardziej urocza piosenka świata "Yubi Bouenkyo" (czy jak to się tam pisze), ale nic poza tym. W tym temacie raczej nie mam, sami oceniajcie.
Dobra, poddaję się. Ja słucham openingów i endingów tylko 2 razy. Na początku i na końcu.
Świetną kreską to ta seria raczej nie grzeszy, aczkolwiek muszę przyznać, że w mandze jest prawie że identyczna (Tak, czytam mangę po angielsku, bo mi Kura nie chce przetłumaczyć). Jedyną różnicą jest to, że w mandze wszystko było bardziej... Psychiczne. Zwłaszcza Aladdin. W anime wszystko jest bardziej urocze. I u mangowego Alibaby ten "róg jednorożca" nie wygląda aż tak bardzo na "róg jednorożca". Ale zwracam honor, wolę taką kreskę niż te przekombinowane czarne krechy na całej twarzy.
Nah, mój ulubiony dział. Bohaterowie~
Osobiście do moich ulubieńców zaliczają się Ja'far (mój, nie oddam), Aladdin i Ren Kouha. Ogólnie, to uważam bohaterów za najlepszy element całej tej serii. Są bardzo przyjemne, a wśród tych wyolbrzymień można dostrzec swoje własne cechy charakteru. Jak się na nich patrzy to aż się morda cieszy, a jeśli się jest aż tak zakochanym w serii jak ja, to może nawet motyle w brzuchu latają
Nie zachwyciła mnie muzyka. Aczkolwiek nic do niej nie mam. Czasami chodzi mi po głowie najbardziej urocza piosenka świata "Yubi Bouenkyo" (czy jak to się tam pisze), ale nic poza tym. W tym temacie raczej nie mam, sami oceniajcie.
Dobra, poddaję się. Ja słucham openingów i endingów tylko 2 razy. Na początku i na końcu.
Świetną kreską to ta seria raczej nie grzeszy, aczkolwiek muszę przyznać, że w mandze jest prawie że identyczna (Tak, czytam mangę po angielsku, bo mi Kura nie chce przetłumaczyć). Jedyną różnicą jest to, że w mandze wszystko było bardziej... Psychiczne. Zwłaszcza Aladdin. W anime wszystko jest bardziej urocze. I u mangowego Alibaby ten "róg jednorożca" nie wygląda aż tak bardzo na "róg jednorożca". Ale zwracam honor, wolę taką kreskę niż te przekombinowane czarne krechy na całej twarzy.
Nah, mój ulubiony dział. Bohaterowie~
Osobiście do moich ulubieńców zaliczają się Ja'far (mój, nie oddam), Aladdin i Ren Kouha. Ogólnie, to uważam bohaterów za najlepszy element całej tej serii. Są bardzo przyjemne, a wśród tych wyolbrzymień można dostrzec swoje własne cechy charakteru. Jak się na nich patrzy to aż się morda cieszy, a jeśli się jest aż tak zakochanym w serii jak ja, to może nawet motyle w brzuchu latają
Cała seria kręci się wokół małego podróżnika i Magiego - Aladdina. Na swojej drodze spotyka Alibabę i Morgianę, którzy z czasem zostają jego najlepszymi przyjaciółmi. Młody Magi chce sprawić, by Alibaba został królem, ale pragnie również zrozumieć siebie i swoją rolę w świecie. No, mają po drodze wiele ciekawych perypetii, nawiązują przyjaźnie, walczą, zostają zdradzani i tak dalej i tak dalej. Nie będę dalej pisać, bo będą spoilery.
Cała seria, jak na swoją cukierkowatość porusza poważne tematy, takie jak niewolnictwo, głód, tragedie związane ze zmianą waluty, wojna i tym podobne. Ja tą serię kocham i szczerze polecam, a zwłaszcza drugi sezon. Jeśli moja recenzja sprawiła, że chcecie to obejrzeć, to zróbcie to i PRZETRWAJCIE DO KOŃCA. Moja koleżanka tak miała, najpierw tego nie znosiła, bo cukierkowe, nudne i tak dalej, a miesiąc później dostałam wiadomość - "Boże, ale to jest fajne".
Cała seria, jak na swoją cukierkowatość porusza poważne tematy, takie jak niewolnictwo, głód, tragedie związane ze zmianą waluty, wojna i tym podobne. Ja tą serię kocham i szczerze polecam, a zwłaszcza drugi sezon. Jeśli moja recenzja sprawiła, że chcecie to obejrzeć, to zróbcie to i PRZETRWAJCIE DO KOŃCA. Moja koleżanka tak miała, najpierw tego nie znosiła, bo cukierkowe, nudne i tak dalej, a miesiąc później dostałam wiadomość - "Boże, ale to jest fajne".
Zdecydowanie polecam~
Licia~

A, to napisałaś ^•^
OdpowiedzUsuńDobre dziecko, będziesz żyć...
Żeby nie było, że tylko Ty komentujesz.