Witam. Dzisiejsza recenzja będzie o… Proszę o werble!
Death Note
Hahaha. Uznałam, że na każdym blogu o recenzjach powinien
się znaleźć post o właśnie tym anime, więc postanowiłam, że go zorganizować.
Dziś zrobiłam troszeczkę inna wersję recenzji, a dokładnie recenzję z kilku
stron. Po prosiłam dwie osoby o ocenę anime. Przed poznaniem opinii
zaprezentuję krótki opis fabuły, kreski i muzyki.
Anime powstało w 2006 roku, więc posiada swoje lata, a nadal
jest popularne. Już po wydaniu pierwszego odcinka anime podbiło ono serca fanów
i wiele osób naprawdę nie mogło się doczekać ciągu dalszego.
Przejdę już do fabuły. Anime opowiada o inteligentnym i sprytnym licealiście, który nosi imię Light Yagami. Pewnego dnia znajduje on czarny notatnik z napisem „Death Note”. Otwiera go i czyta instrukcję obsługi. „Jeśli ktoś wpisze imię oraz nazwisko osoby, której twarz znamy, ta umiera w określonych przez nas okolicznościach w ciągu 40 sekund. Jeśli w ciągu tych 40 sekund od zapisania imienia ofiary nie zostaną wpisane okoliczności śmierci, osoba umrze na zawał serca”.
Co w takich okolicznościach robi Light? Chce zmienić świat i pod pseudonimem „Kira”
(Z angielskiego Killer) wciela swój plan w życie. Oczywiście nie wszystko idzie
po myśli głównego bohatera.
Jak na 2006 rok, kreska jest naprawdę dobra.Chociaż wiem, że każdemu nie przypadnie ona do gustu. Osobiście
strasznie mi się podoba. Dużym plusem dla niej jest to, że pasuje do klimatu
anime. Pojawia się dużo szczegółów i
nieraz myślę, że obecne anime są gorzej wykonane niż Death Note, a mimo
wszystko dzieli je 8 lat.
Muzyka mnie niestety nie zachwyciła, mam swoje wymagania, ale jak kto woli. OST zazwyczaj pasowały, a głosy były dobrane dobrze. Dla mnie problemem był opening i ending, który w ogóle nie przyciągnął mojej uwagi.
Muszę to powiedzieć całkowicie szczerze. Death Note było moim drugim anime i uważałam je za najlepsze. Wykonane bardzo dokładnie, fabuła dopracowana w 100%. Kreska idealna, muzyka może powinna być lepsza. Zagadki, które występowały w anime również były naprawdę zastanawiające i przemawiające do mnie. Czasem siedziałam i patrzyłam się kilka razy na jedną scenę, ponieważ nie mogłam się nadziwić. Teraz, gdy zaliczyłam już całkiem sporo anime, nadal uważam, że Death Note należy do tych jak najbardziej udanych. Bohaterowie są ciekawymi osobami, niepowtarzalni. Po prostu nadal pamiętam niektóre postacie, a anime oglądałam dosyć dawno. Nikt mi nie wmówi, że czasy Death Note minęły. Często mam wrażenie, że każdy zna to anime, bądź kojarzy je chociaż z nazwy. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy muszą uwielbiać owe anime. Postanowiłam przygotować drobny bonusik co do recenzji. Zapytałam się kilku osób, co o nim sądzą, a to wyniki:
"A więc, Death Note to moje pierwsze i zarazem najlepsze anime jakie miałam
okazje obejrzeć. Najbardziej do gustu przypadło mi to, że w anime zawarte są
elementy psychologiczne. (a takie motywy w anime uwielbiam)
Co do fabuły... bardzo podobała mi się za czasów żywota Lawlieta. W końcowych
odcinkach było trochę gorzej, ale dało się przeżyć. Pewnie to przez to, że
irytował mnie Near.
Zakończenie (chociaż było zupełnie inne niż w mandze) nawet podobało mi się,
mimo iż polubiłam Light'a. Polecam szczególnie osobom. które lubią anime z
zagadkami."
Fenicci
"Według mnie jest to anime raczej przeciętne, animacja i kreska taka sobie. Wątek kryminalny nie jest tak rozwynięty jak na to liczyłam. Szczerze powiedziawszy gdybym niebyła wierną fanką MTH chyba wcale nie słuchałabym OST, bo naprawdę prócz jednej piosenki było tak przeciętne i zrobione po najmniejszej lini oporu, jakby wcale im się nie chciało.
Sama historia zapowiada się całkiem dobrze, paranormalny kryminał, połączenie mogło być ciekawe jednak efekt nie był nawet zadowalający.
Ze wszystkich postaci sentyment czuję tylko do L, niesamowicie kojarzył mi się z Panną Marple z kryminałów Aghaty Christie, dlatego byłam w stanie go wytrzymać.
Z resztą nie podoba mi się również sposób w jaki przedstawiono shinigami, zupełnie odbiega od folkroru japońskiego i nawet w połowie nie są to postaci związane z podaniami japońskimi.
Właściwie zgadzała się tylko nazwa oraz "obdarzanie śmiercią"."
"Według mnie jest to anime raczej przeciętne, animacja i kreska taka sobie. Wątek kryminalny nie jest tak rozwynięty jak na to liczyłam. Szczerze powiedziawszy gdybym niebyła wierną fanką MTH chyba wcale nie słuchałabym OST, bo naprawdę prócz jednej piosenki było tak przeciętne i zrobione po najmniejszej lini oporu, jakby wcale im się nie chciało.
Sama historia zapowiada się całkiem dobrze, paranormalny kryminał, połączenie mogło być ciekawe jednak efekt nie był nawet zadowalający.
Ze wszystkich postaci sentyment czuję tylko do L, niesamowicie kojarzył mi się z Panną Marple z kryminałów Aghaty Christie, dlatego byłam w stanie go wytrzymać.
Z resztą nie podoba mi się również sposób w jaki przedstawiono shinigami, zupełnie odbiega od folkroru japońskiego i nawet w połowie nie są to postaci związane z podaniami japońskimi.
Właściwie zgadzała się tylko nazwa oraz "obdarzanie śmiercią"."
Żmijka
Mam nadzieję, że recenzja się podobała c:
Mlecznaa
Mlecznaa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz