wtorek, 17 czerwca 2014
Spice and Wolf
Trochę idiotycznie brzmi "Przyprawa i Wilk", więc oficjalnie uznam, że nie jestem pewna polskiego znaczenia tego tytułu. Zainteresowałam się tą serią dzięki grafikom na jednej ze stron z takowymi. Ponieważ moja koleżanka oglądała to wcześniej, uprzedzała mnie, że jest ona nudna, jednak zaskoczyłam się pozytywnie, ponieważ wcale tak nie było, wręcz przeciwnie, to anime wylądowało w mojej "topce".
Zacznijmy od zapoznania się z fabułą:
Lawrence jest zwykłym kupcem. Jednak gdy przybył do pewnej wioski, trafił akurat na święto ludowe. Po uczestniczeniu w nim, jeszcze tej samej nocy spotyka wilczą boginię - Horo. Początkowo nie jest nią kompletnie zainteresowany, jednak po kilku dniach wilczyca przekonała go do wspólnej podróży. Kupiec pomaga jej odnaleźć dom sprzed lat.
Odwiedzają mnóstwo miast, przeżywają niesamowite przygody i dokonują bardzo ryzykownych transakcji.
Czy uda im się dosięgnąć celu? Czy uczucie rodzące się pomiędzy nimi ma sens?
Pod względem fabularnym ta seria lekko wiała nudą. Rzadko kiedy akcja toczyła się szybko. Jednak na scenach handlu byłam niesamowicie podekscytowana, te momenty trzymają widza w napięciu niemal cały czas, dokonują częstych zwrotów akcji. Wątek miłosny też jest dobrze rozwinięty, a klimat średniowiecza idealnie stworzony i utrzymany.
Kreska w anime znacząco różniła się od tej mangowej. Jednak mi to nie przeszkadzało. Użyte kolory były dla mnie nieco zbyt "pastelowe", ale każdy ma inny gust. Tła nie były bardzo zmienne, każda karczma i każde pole wyglądało mniej więcej tak samo. Jednak to, czego było niewiele było dobrze zrobione.
Muzyka bardzo mnie zawiodła. Na openingu i endingu prawie zasypiałam, nie pasowały do akcji, brzmiały jak kołysanki do spokojnej drzemki przy ognisku. Muzyki w tle nie wyłapałam, ale ponieważ rzadko kiedy zwracam na nią uwagę, mogłam po prostu jej nie zauważyć.
Anime nie nadaje się raczej dla widzów oglądających tylko dla szybkiej akcji, bo takowej w ogóle nie było. Raczej polecam osobom wyłapującym szczegóły i używającym szarych komórek.
Mi osobiście bardzo się podobało, ale ostateczną ocenę pozostawiam każdemu z was osobno, bo przecież każdy ma własne zdanie.
~ Licia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Zawsze można uznać, że to "Pikanteria", albo pewnego rodzaju ostrość.
OdpowiedzUsuń