Dla informacji - TAK, czytam i oglądam Yaoi. Problem?
Anime już w lipcu!
Boże Święty, nie chce mi się tłumaczyć tak prostego tytułu. Wysilcie tłumacza google. Wróćmy do recenzji. Właściwie, to nie jest manga, a novelka. Aczkolwiek i tak zasługuje na recenzję. Jest to moje pierwsze Yaoi, ale sądzę, że jedno z lepszych. Nawet "ostre" sceny były ładnie ukazane.
Kreska wręcz przepiękna. Rysunki postaci wykonywane były bardzo szczegółowo i proporcjonalnie. Nawet "złe" rysunki do mang głównego bohatera były naturalne. Podziwiam twórcę za tak dobrze wykonaną pracę. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Na niektóre obrazki mogłabym się gapić non-stop
Izumi Sparkluje!
Za postacie też duży plus. Nie były typowe dla romansideł, miały charakter. Miło było patrzeć jak rozmawiali ze sobą, kłócili się itp. Było to takie... "ludzkie". Zachowano realizm. Mnóstwa postaci nie było, chyba, że trzecio-planowe fanki się liczą. Ale, jak to w romansach bywa, prawie wszystko przytłaczała parka głównych bohaterów. Dzięki nim nic, tylko szczerzyłam się do ekranu.
Izumi bardzo chce zostać mangaką. Jednak ma pewien problem - cała jego rodzina, matka, ojciec i brat obracają się w show-biznesie i chce wciągnąć też jego. Jednak chłopak po pewnym zdarzeniu nie chce mieć nic do czynienia ze sławą.
Kiedy był mały, rodzina wciągnęła go w casting dla sklepu z sukniami ślubnymi. Miał grać dziewczynkę, która złapie kwiaty rzucone przez pannę młodą. Na planie poznał Ryomę, który zakochał się w nim jako dziewczynie od pierwszego wejrzenia. Izumi przeżył na planie traumę i postanowił, że nigdy nie wróci pod światła jupiterów. Jednak los chciał inaczej.
Dziesięć lat później nastała reaktywacja reklamy. Ponowne spotkanie Izumiego i Ryomy było dość... Ciekawe. Chłopak dowiedział się o prawdziwej płci Izumiego, ale po jakimś czasie zorientował się, że mu to nie przeszkadza. Jednak Izumi go odtrąca i stara się skończyć swoją mangę na konkurs.
Czy Izumi zgarnie pierwsze miejsce? Czy miłość Ryomy zostanie odwzajemniona? Dowiemy się czytając.
Czytając, bardzo podobało mi się, że romans nie przytłaczał wszystkiego. Główny bohater miał też miał swoje zainteresowania za co duży plus.
Zdecydowanie polecam wszystkim yaoistkom, które szukają czegoś "ostrego" i z fabułą.
~ Licia

To ile ty miałaś lat, słoneczko moje kochane? :-P
OdpowiedzUsuńTyle, żeby docenić kreskę i odstąpienie od wszechobecnego romansu, ale też zbyt mało, bo musiało mnie pocieszać 7 osób...
UsuńOch, czyli nie jestem sama xD. Również oglądam i czytam mangi yaoi c:
OdpowiedzUsuńTo teraz teoretyczne i ważne pytanie. Znasz może Junko?
Próbuję się zmotywować, żeby coś z tym zrobić, ale zatonęłam w One Piece...
Usuń... I'll kill you, Litwa!
OdpowiedzUsuń