niedziela, 29 czerwca 2014
UN-GO
Obstawiam, że ten tytuł coś znaczy, ale nie jestem dobra w tłumaczeniach, więc nic nie znaczy. Obejrzałam to anime pod wpływem mnóstwa grafik z główną/ym bohaterką/em. Było to już moje kolejne anime detektywistyczne. Niestety, zawiodłam się na nim. Pod względem... Wszystkiego, oprócz bohatera/ki, który/a sprawił/a, że zaczęłam je oglądać.
Fabuły właściwie żadnej. Przez prawie wszystkie odcinki ten sam schemat, Shinjurou i Inga rozwiązują jakąś banalną zagadkę, po jakimś czasie Inga przymusza kogoś do odpowiedzi i bach, zagadka rozwiązana, wszyscy są szczęśliwi, oprócz tych, co ją rozwiązali, bo całą śmietankę zgarnęli Ci, co prawie nic nie robili. Parę razy podobny schemat dział się przez dwa-trzy odcinki, ale jedyną dłuższą i fajniejszą sytuacją była akcja w więzieniu z "Pisarzem". Niestety, wszystko przybrało ciekawszy obrót dopiero pod koniec.
Chyba wyłapywałam intencje autorów, chcieli stopniowo dozować odpowiedzi na pytania, ale wyszło na to, że wszystko dali w ostatnich minutach ostatniego odcinka. Mnie osobiście to nudziło do trzech ostatnich odcinków.
Postacie nie podobały mi się. Nie miały określonego charakteru, niejedni zmieniali się przynajmniej raz na dwa odcinki. Jedyną ciekawą postacią był/a Inga, bezpłciowy towarzysz Shinjurou. Na resztę nawet nie ma co zwracać uwagi, szansa na to, że zobaczycie ich więcej niż dwa razy jest dosyć mała. Nie tyczy się to oczywiście naszej trójki głównych bohaterów i jeszcze paru osób (przyznaję się, po prostu nie pamiętam imion). Jednak ja po prostu nie lubię postaci, które przez pół serii powiedzą dwa słowa, a potem okazują się tak głębocy, że aż zaczynasz szukać drogi powrotnej do brodzika. Wy możecie mieć inne zdanie.
Kreska zdecydowanie pasowała do ogólnego klimatu anime, co nie oznacza, że jest wyjątkowo dobra. Główny bohater wyglądał po prostu jakby chorował na anoreksję, uprzednio połykając kij od szczotki. Mi nie podobały się postacie męskie, kobiety wyszły ładnie. Tła też nie raziły w oczy. Ogólnie, to nic nie powalało, nic nie sprawiało, że moje oczy krwawiły i wyszło na to, że charakter anime został bardzo fajnie oddany. Animacje były również płynne.
Opening i ending zaczęłam znosić dopiero pod koniec serii, czyżby w grę wchodziła adaptacja zmysłu słuchu? Zdecydowanie nie były to moje klimaty. Ale jeśli miałabym wybierać, to lepszy jest ending. Podsycał ciekawość widza, o ile takową posiadał.
Na początku cała ta seria niesamowicie mnie nudziła, jednak stopniowo wciągała, a pod koniec oglądałam już w stanie "Mamo!!! Tylko jeden!!!". Nie polecam fanom szybko toczącej się akcji, a jeśli masz niesamowicie dużą cierpliwość, to zezwalam na obejrzenie. Całe anime jest przeciętne, więc pozostanę pod jego względem neutralna i nie będę go wartościować.
~ Licia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz