Kolejne anime bez którego nie ma lata :-)
Seria emitowana od 2005 do 2009 roku.
Kiedy ktoś zrani Cię tak bardzo, że zapragniesz wysłać go do piekła nawet kosztem własnej duszy możesz odszukać krążącą po internecie stronę. Piekielna korespondencja działa w bardzo prosty sposób, wystarczy wpisać imię i nazwisko osoby, której śmierci pragniesz i oczekiwać na pojawienie się łąki pełnej likorysów na której czeka na ciebie Piekielna Dziewica, Enma Ai z lalką w dłoni.
Jeśli pociągniesz za sznureczek osoba której nienawidzisz natychmiast trafi do piekła, a Twoja dusza po śmierci będzie się z nią gotować w jednym kotle.
Słodka zemsta? Poświęcisz swoje zbawienie? Czy Twoja nienawiść jest tak głęboka?
W każdym odcinku poznajemy nową, dramatyczną historię. Bohaterowie zmieniają się jak w kalejdoskopie, nie mamy czasu poznać ich dokładniej. Cały czas towarzyszyło mi ssące uczucie niedosytu. Seria była jak narkotyk, ciągle miałam ochotę na coraz więcej i więcej.
Najbardziej poruszyła mnie historia samej Ai. Dziewczyna porzucona przez wszystkich, karmiona nienawiścią, odrzutek. Zimna, pusta. Zmarła bardzo młodo, została złożona w ofierze, jako przebłaganie dla bogów.
Anime przypomina mi piękne połączenie fantazy oraz nowel pozytwistycznych.
Animacje i grafika nie są najwyższych lotów, ale wszystko da się wytrzymać, zwłaszcza, że w tym anime nie chodzi o treść, a nie o formę. Tła były bardzo ubogie.
OST... tu każdy ma odmienne zdanie. Openingi i endingi zawsze były świetne, piękne teksty w pięknym wykonaniu, natomiast sama seria uboga była w efekty akustyczne. Jako muzykę w tle wykorzystano piosenki z OP i END, niestety w sposób bezczelny i nieudolny. Chwilami muzyka była głośniejsza od kwestii postaci.
Ogólnie jest to jedno z moich ulubionych anime, ale mam naprawdę mieszane uczucia.
Najlepiej będzie jeśli zobaczycie sami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz