niedziela, 25 maja 2014
Kuroshitsuji
No cóż, Mroczny Kamerdyner to jedno z bardziej popularnych anime i mang. Nowe tomiki pojawiają się do tej pory (niedawno pojawił się 17-sty), a trzeci sezon animca jest przewidywany przez wielu. W każdym razie, przejdźmy do recenzji właściwej.
Muzyką zachwycałam się długo. Zdecydowanie była w moich klimatach, długo by o tym mówić. Openingi bardzo wpadały w ucho, a zauważyłam, że to jedyne anime, w którym ending był w całości po angielsku. Drugi też mi przypadł do gustu. W drugim sezonie zaś najbardziej mi się podobał pierwszy opening.
Głosy były dobrze dobrane, aczkolwiek nie niesamowicie denerwował mnie pisk narzeczonej głównego bohatera. Kiedy mówiła, wyciszałam komputer.
Kreska bardzo mi się podobała, nie była zbyt prosta, ale też nie przekombinowana. Po prostu idealnie trafiła pomiędzy obydwie granice. Postacie były proporcjonalnie narysowane, chociaż u głównego bohatera wyszły "babskie nóżki". Tła nie zachwycały wyjątkowo, ale też nie raziły w oczy. Chociaż szczerze, to ja na tła najmniej zwracam uwagę. Jednak zachowali klimat mrocznych zaułków Anglii, co mi się podobało.
Chyba jak raz nie powiem, że postacie są "kolorowe". Każda była mroczna i tajemnicza na swój sposób. Dobra, nie każda, parę przywoływało uśmiech na moją jakże piękną buźkę. Jest mało takich, których nie da się lubić, chociaż niektórzy faktycznie denerwują. Bardzo podobała mi się szczegółowość, z jaką ukazali przeszłość głównego bohatera.
W drugim sezonie pojawiła się nowa dwójka bohaterów, którzy sprawiali wrażenie kopii tych z pierwszego sezonu. Zdecydowanie podobała mi się bardziej poprzednia para. Zwłaszcza drugi demon-kamerdyner nie dawał się lubić.
Trzynastoletni Ciel Phantomhive to hrabia rodu Phantomhive i kierownik firmy zabawkarskiej Funtom. Żyje w dziewiętnastowiecznej Anglii, na obrzeżach miasta. Praktycznie nigdy nie rozstaje się ze swoim kamerdynerem, który wygląda zwyczajnie tylko z pozoru. Jest zdecydowanie czymś więcej...
Rodzina hrabiego umarła w wielkim pożarze ich posiadłości. Po tym wydarzeniu także Ciel zniknął na jakiś czas. Wtedy zawarł pakt z demonem i rozkazał mu, by udawał jego kamerdynera, o imieniu Sebastian. Kiedy powrócił do domu, byli we dwóch.
Przeżywają wspólnie wiele przygód, podczas których Sebastian kształtuje duszę Ciel'a, aby była jak najlepsza (nie mam pojęcia jak to opisać).
Co z tego wyniknie? Dowiecie się oglądając.
Ogólnie seria wywołała na mnie bardzo duże wrażenie. Była też jedną z niewielu, które przeżywałam. Jednak cały efekt zepsuły fanowskie dzieła sztuki i nagrania, więc tym, którzy chcą to oglądać na poważnie, radzę nie zgłębiać tematu w internecie, raczej ograniczyć się do anime i mangi.
Zdecydowanie polecam miłośnikom klimatów zagadki z nutą nierealności.
~Licia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz