poniedziałek, 12 maja 2014

Ouran High School Host Club

Kochani, piszemy recenzje! Nie ma obijania się!


Tłumaczenie tytułu: Klub Hostów Liceum Ouran

Anime wyemitowano pierwszy raz w 2005 roku. Humorystyczne, słodkie, wręcz przesłodzone. Typowa komedia romantyczna. Mam nadzieję, że wszechobecny róż was nie zrazi, mało anime doprowadziło mnie do tak szczerego śmiechu.

Od openingu się wręcz uzależniłam. Chociaż melodia podobna była do takich z Disney Channel, to nawet wpada w ucho. Jak cała reszta, oczywiście przesłodzony. W ending się nie wsłuchiwałam zbytnio, ale też przypadł mi do gustu.

Kreska z założenia miała być (mam nadzieję) przesłodzona.W gigantyczne oczy włożono najwięcej starań, ponieważ to one przykuwały uwagę. Reszta twarzy była tylko "tłem". W mundurek szkolny nie włożono zbyt wiele wysiłku, jest prosty. Zresztą, jak każdy mundurek... Dziewczęcy szczególnie mi się nie podobał. Wszędzie wcisną się płatki róż, jest ich zdecydowany nadmiar.
Akcja rozgrywała się praktycznie tylko w dwóch pomieszczeniach, więc te tła wyszły dobrze. Jednak kiedy bohaterzy gdzieś wychodzili, wszystko trochę traciło ostrość, lecz wręcz niezauważalnie.

Bohaterzy reprezentowali różne typy mężczyzn, dużo by ich wymieniać. Właściwie trzymali się tylko tych schematów, grali i nie dało się poznać ich prawdziwych charakterów (bo wątpię, żeby byli tacy w 100%). Jednak byli ciekawi, właściwie nie ma się do czego przyczepić.

Fabuła była dosyć prosta.
Główna bohaterka - Haruhi, szukając spokoju, weszła do sali muzycznej nr.3, gdzie napotkała Klub Hostów. Niechcący zbiła wazę, wartą bardzo dużo pieniędzy (dokładnej ceny nie podam, nie pamiętam). Aby odpracować dług, została hostem, pomimo tego, że jest dziewczyną. Z czasem bardzo zaprzyjaźniła się z resztą klubu. Właściwie, to tyle.
W każdym odcinku działo się coś innego, historia zaczynała się i kończyła. Każdy odcinek trwał tyle, co zwykle (25 min.), ale zawsze mi się dłużyły (w pozytywnym sensie).

Z czasem przyzwyczaiłam się do słodyczy i zaczęłam angażować w romanse. Seria podobała mi się, aby oglądać, odcięłam się od rodziny.
Serdecznie polecam, jako odmóżdżacz, przy którym można się pośmiać.

Skoro Żmijka ma swoje "Przeciwna ortografii", to ja też chcę mieć swoje!

Przeciwna poprawnej polszczyźnie
~ Licia

Nie no, jej to lepiej wychodzi...

1 komentarz: