sobota, 24 maja 2014

Pandora Hearts


Witam, jest to moja pierwsza recenzja, więc proszę o wyrozumiałość.
Serca Pandory


          Może na początku tytuł: „Pandora Hearts”. Muszę powiedzieć, że mam niemały problem z tym tytułem. Nie da się go przetłumaczyć. Znaczy da się, ale nie brzmi on tak dobrze jak teraz, więc zostawię go w spokoju. Mogę tylko powiedzieć czemu „Pandora”. Znany jest mit o Puszcze Pandory, którą otworzyła kobieta, a z niej wypłynęły nieszczęścia. Wiadomo też, że Zeus – Bóg Bogów umieścił w owej rzeczy nadzieję. Być może tytuł mangi nawiązuje właśnie do tego mitu.

             Fabuła anime i mangi opowiada o chłopcu, który zwie się Oz  Vessalius (W anime jest  Bessalius, lecz trzymam się wersji mangi). Jest on szlachcicem. Posiada swojego, o rok młodszego sługę,  Gilberta, który odgrywa dużą rolę w serii. W dniu swoich 15 urodzin Oz zostaje wtrącony do otchłani, a tam walczy o życie, ponieważ jest atakowany przez „łańcuchy”. Chłopiec jest nadzwyczaj spokojny, nawet gdy spotyka Alice  B-rabbit. Jednego z najsilniejszych istot w Otchłani. Zawiera z nią kontrakt, który polega na tym, że on pożyczy jej ciała, a ona wydostanie ich z Otchłani. I tak się dzieje. Oczywiście nie wszystko idzie po myśli bohatera i dzieje się wiele nieprzewidzianych rzeczy.
Muszę powiedzieć całkowicie szczerze, że każdy z bohaterów w mandze ma swój własny charakter. Nigdy nie spotkałam się z tak zagadkowym głównym bohaterem. Powiem też, że zaskoczył mnie miło. Alice – w anime zaprawdę mnie denerwowała, ale w wersji papierowej, później jej zachowanie było wytłumaczone. Gilbert – Osoba lojalna, kochana i przede wszystkim tajemnicza.  Nic więcej nie można od niego chcieć. Mogłabym wymieniać wszystkich po kolei, lecz wiem, że zajęłoby mi to całkiem dużo czasu. Powiem, że nie zabraknie tu kapelusznika, który jest najbardziej sympatyczną osobą w całej mandze i anime.
Oceniając ścieżki dźwiękowe w anime jestem całkowicie zadowolona.  Wszystkie soundtracki są dobre. Bardzo podoba mi się głos pani, która to śpiewała.  Openingi wydają mi się lepsze od endingów, ale to może moje przekonanie.
Kreska… Najgorszy temat w całej recenzji. Mogłabym się rozpisywać godzinami nad kreską, jednak oszczędzę sobie dokładnego opisu i powiem w skrócie. Kreska w Pandorze Hearts jest naprawdę dobra. Często sprzeczałam się z ludźmi na temat niej, ale jeśli mi nie wierzycie to wystarczy spojrzeć na obrazek u góry. Jest to Okładka 18 Tomu mangi, więc wiadomo, że kreska się poprawiła.  Nikt nie może mi wmówić, że wykonanie nie jest dobre.
Szczerze muszę powiedzieć, że manga „Pandora Hearts” należy do moich TOP 5. Anime mi się mniej podobało, jednak czasem do niego powracam. Mangę czytam po angielsku, ponieważ nie mam możliwości, by kupić ją i postawić na półeczce. Całym sercem polecam serię. Bez spoilerów powiem coś w stylu: Jeśli sądzisz, że fabuła jest prosta, a kreska bywała lepsza  to porządnie się spoliczkuj.


Mlecznaa

PS. Mam nadzieję, że recenzja się podobała ;3

1 komentarz: